[recenzja] Książka Cultish: The Language of Fanaticism : sekty, MLM, marketing sieciowy
Po tym, jak dowiedziałam się o technikach manipulacji (i marketingu inspirowanego manipulacją, reddit hojnie polecił mi książkę Cultish: The Language of Fanaticism.
Ta książka to próba lingwistki wyjaśnienia, jak sekty (oraz MLM/piramidy finansowe) udaje się oczarować tak wielu ludzi.
Książka istnieje tylko po angielsku, więc robię dla nieanglojęzycznych krótkie streszczenie.
Według autorki, ofiary sekt nie są ofiarami prania mózgu. Nie ma czegoś takiego jak „pranie mózgu”: są ofiarami manipulacji, warunkowania, przymusu… ale tak naprawdę nie można wmówić komuś czegoś, co jest fundamentalnie sprzeczne z tym, w co chce wierzyć. Na przykład, ofiary Heaven’s Gate naprawdę wierzyły w istnienie UFO i kosmitów.
To dobra wiadomość, bo oznacza, że jest duża szansa, że ofiary zauważą, że „coś jest nie tak” i opuszczą sektę, zanim będzie za późno.
Kim są ofiary sekt?
Nie wszystkie są głupie lub zdesperowane.
Rekruterzy, których autorka przeprowadziła wywiady, celują raczej w osoby najbardziej optymistyczne, ekstrawertyczne, zdeterminowane i które naprawdę chcą wywierać wpływ.
Mają poczucie wspólnoty i lubią żyć we wspólnocie.
Jakich technik używają sekty?
Sekretną bronią sekt jest język, SŁOWA.
Mają ekskluzywny język, rozumiany tylko przez członków. To tworzy spójność, mentalność „MY vs. ONI”.
Opuszczając grupę, traci się ekskluzywny język, grupę, „rodzinę serca” i dlatego są tak przywiązani do tej grupy.
To tak, jakby musieli zaczynać życie od nowa, poczynając od nauczenia się normalnego języka, znalezienia nowych przyjaciół…
Zauważmy, że niektórzy influencerzy przyjmują ten sam ekskluzywny język, nazywając swoich obserwatorów słodkim przezwiskiem.
Niektórzy tworzą piny, aby fani mogli się lepiej rozpoznawać na ulicy. Narzucając zasady i specyficzne słownictwo w swoich prywatnych grupach: „w tej grupie nie używamy słowa XYZ” itp. Gdy tylko zmusza się kogoś do używania lub nieużywania takiego słowa, niebezpiecznie zbliżamy się do utraty wolności słowa.
W książce nazywa ten ekskluzywny język sekt „językiem nacechowanym”.
Aby powstrzymać krytykę, istnieje „myśl kończąca”, której używamy nawet w naszym codziennym języku: „Wszystko dzieje się po coś”, „Chłopcy zawsze będą chłopcami”, „Tak już jest!” i cała dyskusja kończy się, gdy pojawia się „myśl kończąca”, bo nie ma już możliwości debaty. Aby powstrzymać ofiary przed krytyką lub buntem, wprowadza się również inne metody karne. Wiele ofiar ma trudności z opuszczeniem grupy, ponieważ myślą (słusznie lub niesłusznie), że będą poważne konsekwencje.
Następnie autorka omawia techniki stosowane przez MLM lub marketing sieciowy. To, moim zdaniem, ta część, która Was dotyczy najbardziej.
W ostatnich latach wśród podróżników i tych, którzy chcą zostać cyfrowymi nomadami, krąży oszustwo: obiecuje się obiecującą karierę, gdzie można pracować skądkolwiek, bez ograniczeń, bez specjalnych umiejętności. To po prostu forma piramidy finansowej. Ale wciąż nie jest uważana za nielegalną z oczywistych powodów politycznych.
W rzeczywistości będziesz pomagać sprzedawać produkt lub usługę (niekoniecznie dobrej jakości). Otrzymujesz prowizję od każdej sprzedaży. Ale osoba, która Cię zrekrutowała, również otrzymuje prowizję dożywotnią od Twoich prowizji. 99% ludzi nic nie zarabia, ale musi płacić opłaty rejestracyjne, aby próbować sprzedawać + drogie seminaria za granicą.
Na czym polegają techniki stosowane przez sekty i firmy marketingu sieciowego, aby przyciągnąć swoich wyznawców?
Ponownie mamy do czynienia z ekskluzywnym językiem, który stwarza wrażenie przynależności do lepszej grupy, obdarzonej głębszym sensem życia. Osoba rekrutująca wyznawcę odgrywa również rolę stałego coacha, włączając go do grupy składającej się wyłącznie z pozytywnych i entuzjastycznych ludzi. Jednak ta pozytywność jest często sztuczna, oparta na krytyce wszelkich negatywnych postaw, określanych jako „zły mindset”.
Na początku sekty i firmy marketingu sieciowego przyciągają swoich wyznawców poprzez zupełnie normalne aktywności, takie jak sesje coachingowe poprawiające komunikację, darmowe testy osobowości, okrągłe stoły czy sesje jogi/medytacji. Tak było w przypadku Tupperware w latach 50., który odniósł ogromny sukces dzięki „imprezom Tupperware”, formie podwieczorków organizowanych przez gospodynie domowe, tylko po to, aby sprzedawać pojemniki Tupperware. Były nawet bardzo zadowolone, bo miały wrażenie, że mają pracę, będąc jednocześnie niezależnymi.
Wraz z nadejściem Internetu nie jest już konieczne bycie charyzmatycznym guru, aby stworzyć własną „sektę” lub społeczność. Bariery wejścia zostały obniżone, a poważne działania odbywają się prywatnie, co pozwala filtrować negatywne komentarze. W ten sposób ludzie nie wiedzą już, czy czują dyskomfort z powodu własnej osobowości, czy intuicji.
Krótko mówiąc, wszystko to oznacza, że:
Jeśli coś jest zbyt piękne, aby było prawdziwe, to na pewno jest podejrzane.
Uważajcie bardzo, bardzo na instagramowych coachów, naturopatów, influencerów. Czasem wystarczy jeden klik „obserwuj”, żeby wylądować na seminarium za 5000 € na drugim końcu świata, albo co gorsza… zaszkodzić własnemu zdrowiu. Będą wam publikować rzeczy, które nie są aż tak śmieszne, ale połowa prawdy to nie cała prawda. Nie mając czasu na odróżnienie fake newsów od prawdziwych informacji, możecie – w miarę kontaktu z fake newsami i alternatywnymi prawdami – skończyć jako płaskoziemcy, surowi weganie, antyscience’owcy albo pić wyłącznie sok z kiszonej kapusty… kto wie.
Podsumowując, książka ta oferuje rzetelną i szczegółową analizę mechanizmów manipulacji stosowanych przez sekty i firmy MLM, ukazując kluczową rolę języka w tych grupach. Jest skierowana do osób zainteresowanych psychologicznymi i społecznymi aspektami tych zjawisk, które chcą lepiej zrozumieć mechanizmy skłaniające ludzi do manipulacji.

