Asie,  Carnets de voyage,  TDM

Kąpiel w Morzu Martwym w Jordanii

Pustynia bardzo nas męczy i za każdym razem szybko uciekamy nad jakieś morze w pobliżu. Mamy w czym wybierać: Morze Czerwone albo Morze Martwe. Morze Martwe zawsze było dla mnie marzeniem; niewiele krajów ma dostęp do Morza Martwego (Izrael, Zachodni Brzeg, Jordania), więc to nasz pierwszy raz. JB używa naszych mil aby zapewnić nam 6 nocy w Marriot Dead Sea Resort & Sea; skorzystaliśmy nawet z oferty: 3 noce zarezerwowane, 1 gratis, ze śniadaniem w formie bufetu + dostępem do spa (sauna, łaźnia parowa, baseny) dzięki statusowi Gold JB w Marriott.

W Hiszpanii miałam dostęp do spa oferującego doświadczenie Morza Martwego: mały basen wypełniony bardzo słoną wodą. Podobno brak działania grawitacji i możliwość unoszenia się w wodzie to samo w sobie terapia. To było zabawne w basenie, ale wyobraź sobie całe MORZE!

Hotel jest ogromny; od recepcji do wejścia na prywatną plażę jest dobre 10 minut pieszo. To naprawdę miasteczko! Wejście jest trochę uciążliwe, bo trzeba zeskanować bagaże, a ochrona nas 'beszta’, bo mamy głośnik w walizce. Na szczęście nie jest skonfiskowany. Mówią nam tylko, że nie wolno go używać podczas całego pobytu. Nie do końca rozumiemy, dlaczego. JB, dzięki statusowi Gold, zapewnia nam późne wymeldowanie (do 15:00) i upgrade do pokoju bliżej basenu i restauracji, z widokiem z balkonu na Morze Martwe (z którego w ogóle nie korzystamy). Krótko mówiąc, mamy wyższą kategorię niż zarezerwowany pokój, super.

Gdy tylko kładziemy się na łóżku, wiemy, że jesteśmy w Marriott; poduszki są jak chmury. Pościel jest po prostu niesamowita. Przez te wszystkie lata podróży spaliśmy w setkach różnych miejsc, z ogromną różnicą w jakości materacy i pościeli. Zrozumieliśmy, jak dużo lepiej śpimy w dobrej jakości, i obiecaliśmy sobie, że kiedy znów osiądziemy, zainwestujemy w jakość. Dobrze się składa, że metki pościeli są widoczne. JB robi zdjęcia wszystkich metek, żebyśmy mieli dokładnie taką samą pościel w domu.

Pierwszego dnia jest zbyt wiele osób (pewnie ci, którzy jeszcze kręcą się po Jordanii po Nowym Roku), ale potem mamy wrażenie, że jesteśmy sami w tym ogromnym hotelu. Codziennie JB i ja chodzimy na śniadanie do bufetu. Szybko nas rozpoznają i bez pytania kelnerka proponuje 'dwie gorące czekolady, jak zwykle?’. Kiedyś zapomniałam jedwabnej gumki do włosów w sali bufetowej i znaleziono mnie następnego dnia, żeby mi ją oddać. Nawet pan sprzątający wie, że uwielbiamy hotelowe szlafroki, i proponuje nam czyste co dwa dni. Naprawdę jesteśmy rozpieszczani.

Potem każdego ranka JB idzie na siłownię. Po południu, gdy słońce ogrzeje atmosferę, idziemy razem do Morza Martwego, żeby trochę popływać, potem bierzemy prysznic w słodkiej wodzie, a następnie wracamy do spa, aby cieszyć się podgrzewanymi basenami, sauną i łaźnią parową. W spa jest basen ze słodką wodą i drugi wypełniony wodą z Morza Martwego, ale podgrzewaną. Dzięki temu osoby wrażliwe na zimno, takie jak ja, mogą korzystać z wody Morza Martwego, gdy jest zimno. To też bardzo zabawne, że można porównać w odstępie 30 sekund różnicę w pływalności między zwykłą wodą a wodą z Morza Martwego. Szczerze, woda jest dobra, nawet jeśli są dni, kiedy jest trochę zimniejsza niż inne. Nawet ja mogę się w niej kąpać. W porównaniu z wodą Morza Czerwonego, woda tutaj jest naprawdę cieplejsza.

I prawdą jest, że można tylko unosić się na wodzie. To dziwne i dość niesamowite, ale nie da się normalnie pływać; wszystko unosi się na powierzchni: stopy, ręce… można się położyć i spać bez problemu. Naprawdę można wziąć książkę i czytać, bez żadnego wysiłku, bo całe ciało unosi się. Więc zobaczysz ludzi, którzy wyglądają, jakby stali na dnie, ale tak naprawdę stoją i nie dotykają dna. To tak niegościnne dla ryb, że nie ma ich wcale. Zaletą jest to, że nawet jeśli jest bardzo głęboko, nie boję się, podczas gdy zawsze boję się, że natknę się na dużą rybę.

Hotel udostępnił nam wazony z błotem, aby klienci mogli robić kąpiele błotne. Jest ono znane ze swoich właściwości leczniczych. Śmierdzi, ale kiedy nałożysz je na skórę i spłuczesz w morzu, skóra jest CAŁKOWICIE MIĘKKA. Nawet JB nie może w to uwierzyć i nakłada je codziennie, tak bardzo mu się to podoba.

Są dni, kiedy nie ma wiatru, i Morze Martwe zamienia się w krajobraz solnej pustyni jak w Uyuni, gdzie nie widać horyzontu, morze zlewa się z niebem, i to jest tak niesamowity widok, że zastanawiamy się, co zrobiliśmy, aby zasłużyć na taki krajobraz. Pływając, można dryfować aż do Izraela lub Zachodniego Brzegu (naprzeciwko).

Hotel udostępnia nam buty do wody, bo niektóre skały są pokryte ostrymi solami. Ale wystarczy oddalić się o 3 metry i jest głęboko, nie można dotknąć dna.

Obok jest centrum handlowe, gdzie JB i ja od czasu do czasu chodzimy na kolację. To tam kupiłam moje słoiki z błotem. Trzeba liczyć od 7 do 10 JOD za ogromny słoik. 30 minut stamtąd jest piękny widok panoramiczny (płatny) 2 JOD za osobę, skąd widać całe Morze Martwe i można zobaczyć, że jest bardzo mało zabudowy wokół.

Trzeba koniecznie zatrzymać się w hotelu z dostępem do morza albo kąpać się w miejscu publicznym, gdzie ktoś zaproponuje prysznic ze słodką wodą. Szczerze mówiąc, ta bardzo słona woda szczypie w błony śluzowe po kilku minutach, a każda rana, nawet mikro ran, będzie bardzo cierpieć. Na przykład po goleniu JB bardzo to przeszkadzało. Kropla wpadła mi do oka, to mnie zabiło. Nie mogę długo przebywać w tej wodzie, bo bardzo szczypie, więc prysznic ze słodką wodą tuż po tym robi dużo, dużo dobrego.

Gorąco polecam spędzić tu 2-3 dni, to tworzy prawdziwą przerwę. Jest bardzo spokojnie, a ludzie nie mogą się kąpać zbyt długo w morzu, więc zazwyczaj jest tylko 2-3 osoby na raz. Reszta woli się kąpać w basenach zewnętrznych. Strefa spa jest płatna dla tych, którzy nie mają statusu Gold, więc jest tam bardzo mało ludzi. Uwielbialiśmy nasz słoneczny pobyt, przed powrotem do Francji w środku zimy.

W związku z tym wracamy do Ammanu. Przy przyjeździe pracownicy zwracają nam uwagę, że mamy przebitą oponę. Pracownik hotelu pomaga JB założyć koło zapasowe. Idąc na kolację, dżinsy JB rozrywają się loool. Nie no!! Jestem zmęczona, bo jest za dużo drobnych pechów, które nam się zwykle nie zdarzają (kradzież pieniędzy, zepsuty samochód, przebita opona…). To naprawdę moment, aby zakończyć nasze 8 lat podróży dookoła świata! Postanawiam już w ogóle się nie ruszać i po prostu czekać na nasz samolot do Paryża, bo wierzę w prawo serii i nie mam ochoty na więcej gówna, skoro chcemy zakończyć naszą podróż spokojnie. Oczywiście wypożyczalnia każe nam zapłacić za przebitą oponę, ale jest ona w pełni pokryta przez nasze ubezpieczenie. A JB musi tylko kupić sobie nowe dżinsy po powrocie do Francji, to wszystko.

Na lotnisku w Ammanie szczęście znów się do nas uśmiecha, gdy JB znajduje swój piękny zegarek Tissot, którego szukaliśmy od tygodni, z dodatkową zniżką. Zazwyczaj JB nie jest typem, który kupuje sobie tak luksusowe rzeczy, ale podczas jego poszukiwania pracy przekonałam go, żeby sobie taki sprawił, gdy znajdzie, żeby uczcić ten moment. Przypadek sprawia, że kupujemy zegarek w dniu zakończenia naszej podróży, ale także w dniu, w którym podpisał umowę elektronicznie.

Możliwość komentowania Kąpiel w Morzu Martwym w Jordanii została wyłączona