Błędem jest myślenie, że diamenty w Antwerpii są tańsze niż gdzie indziej. Wielowiekowa dzielnica diamentów jest domem dla tysięcy dilerów diamentów, szlifierzy i polerników, ale kupno diamentu w Antwerpii oznacza większy wybór – niekoniecznie płacenie mniej.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Porady praktyczne
Część 1: Podróż
Pociąg Gandawa – Antwerpia
Po pół dnia spędzonym na zwiedzaniu Gandawy, wróciliśmy pociągiem do Antwerpii. Powodem, dla którego zdecydowaliśmy się spędzić 2 noce w Antwerpii jest to, że nie mogłam znaleźć taniego hotelu w Gandawie na 3 noce. Decydujemy się więc na Airbnb (prywatny pokój ze wspólną toaletą i łazienką) w centrum miasta. Okazuje się to dobrym wyborem, bo możemy dłużej odpocząć i pospać, zamiast pędzić rano na pociąg do kolejnego miasta.
Bądź ostrożny, w Antwerpii jest kilka stacji, musisz zatrzymać się na Dworcu Centralnym. Ponadto należy sprawdzić rozkłady jazdy pociągów na stronie SNCB, ponieważ niektóre pociągi nie są bezpośrednie, ale zatrzymują się w Brukseli.
Stacja kolejowa znajduje się w samym środku dzielnicy diamentowej, wszędzie są sklepy. Niestety, nie jest zbyt dobrze urządzony, nie wygląda luksusowo, ale raczej niechlujnie, niezorganizowanie… Wygląda jak Wielki Bazar w Istambule🙂
Nasz Airbnb
Nasz Airbnb jest bardzo nowoczesny i ma zamek połączony z aplikacją. Udało nam się więc otworzyć drzwi za pomocą smartfona. Jeśli jesteś zainteresowany, oto oferta na Airbnb. Zapłaciliśmy 83€/noc. W pokoju znajduje się łóżko małżeńskie (ogromne) oraz łóżko pojedyncze. Prysznic jest świetny, wszystko jest czyste, dobrze ogrzewane, dobrze urządzone. Gorąco polecam! Jeśli nie masz jeszcze konta na Airbnb, kliknij tutaj, by otrzymać do 50€ zniżki na swoją pierwszą rezerwację
To był pierwszy raz, kiedy moja dziewczyna M. i jej syn spali w Airbnb, gdzie dzielimy łazienkę i toaletę. Na początku jest trochę obaw, ale goście Airbnb są zazwyczaj pełni szacunku na początku, więc wszystko poszło dobrze.
Chipsy
Pada deszcz, więc decydujemy się na łatwe wyjście: sklep z frytkami najbliżej naszego Airbnb został uznany za najlepszy w Antwerpii. Odkąd jesteśmy w Gandawie i Antwerpii, ludzie rozmawiają z nami tylko po flamandzku i wydają się nie chcieć już rozumieć francuskiego (nawet jeśli są dwujęzyczni). Początkowo zirytowani taką postawą, przełykamy naszą dumę i M. udaje się nawet złożyć zamówienie w całości po flamandzku – pod podziwiającym spojrzeniem syna i moim. Niestety doszło do nieporozumienia – bo nasz kochany sprzedawca niczego nam nie wyjaśnił i znaleźliśmy się z tacą absolutnie pysznych chipsów i tacą chipsów skąpanych w białym sosie i ketchupie :'( Smutek!!!
Katedra w Antwerpii

Chociaż za wstęp trzeba zapłacić 6 euro, wizyta jest tego warta. Ta opłata za wstęp przyczyni się również do prac i renowacji wieży – klejnotu tej katedry. Jego budowa trwała 160 lat, a wnętrze różni się od innych gotyckich kościołów. Kolumny są znacznie większe i sięgają od podłogi do sklepień. Całość jest trochę pusta, ale liczne drewniane rzeźby i małe kapliczki z absolutnie pięknymi witrażami sprawiają, że nie możemy się oderwać od rzeczywistości.



Tuż przed katedrą znajduje się pomnik „Nello & Patrache”: „głównych bohaterów angielskiej powieści 'A Dog of Flanders’ z 1872 roku. Akcja rozgrywa się w Hoboken i Antwerpii, a jej tłem jest Katedra Matki Bożej i obrazy Rubensa.”

Plac centralny

Odkrywamy piękny centralny plac, z absolutnie Instagrammable fasad, z małymi złotymi rzeźbami, które robią różnicę.


Ratusz, który bez prac musi być piękny, jest niestety zasłonięty przez ochronne plandeki. To miejsce jest bardzo piękne, mniej niż w Brukseli, ale mam wrażenie, że będzie przyjemniej niż w Brukseli, bo jest tam dużo restauracji z tarasami i mniej ludzi.
Zaczyna mocno padać i chowamy się w restauracji, w której sprzedaje się tylko spaghetti – za 12€ dostajemy duży talerz spaghetti i kawę.

Muzeum Diamentów
Tuż obok znajduje się muzeum diamentów: DIVA (12€/wejście), która pozwala na podziwianie arcydzieł biżuterii, wyrobów ze srebra i nowoczesnych kreacji w ramach wystawy. Jeśli klejnoty są bardzo piękne, to w pewnym momencie za dużo diamentów na ogromnym klejnocie… staje się to wulgarne. Nie możemy już tego znieść 🙂
Na szczęście są tam ekrany dotykowe, które wyjaśniają jak i gdzie wydobywa się diamenty, jak się je szlifuje, jak określa się wartość diamentu. Informacje te są dość podstawowe dla tych, którzy są już zainteresowani – ale dla tych, którzy nie wiedzieli, jest nawet film pokazujący metodę traconego wosku odlewania i ustawiania 6 pazurów diamentu.
Dowiadujemy się na przykład, że 80% światowej produkcji surowca diamentowego jest nadal przetwarzane w Antwerpii: wolumen transakcji o wartości ponad 18 miliardów dolarów, skoncentrowany na powierzchni zaledwie 2 km², w pobliżu dworca. W sklepie z pamiątkami w muzeum można kupić nieoszlifowane diamenty, ale także oszlifowane, z cechami koloru (D, E, F, G…), czystości (VS1, VVS1…) i karata. Ceny są szczerze mówiąc niezbyt interesujące.
Dla przykładu, oto obserwowane ceny :
- 0.06ct, G, VS1: €110
- 0.05ct, G, VVS1: €110
- 0.07ct, G, SI1: 112€ (1)
- 0,08ct, H, VS2 : 168€ (w Euro)
- 0,08ct, D, SI1 : 144€ (francuski)
- 0.08ct, F, SI2 : 134€ (1)
- 0.21ct, G, SI1: 523€ (1.5oz)
- 0,26ct, D, SI2 : 641€
Zamek w Antwerpii

Obok znajduje się Zamek w Antwerpii, który jest obecnie remontowany i zamknięty dla zwiedzających. Jest tu ciekawy punkt widokowy i punkt startowy dla wycieczek łodzią, ale pogoda się pogarsza i spieszymy do schroniska.

Muzeum Drukarstwa

W ten sposób znaleźliśmy się w muzeum drukarstwa. Na początku nie chciałam tam jechać, ale na szczęście się udało, bo to naprawdę najważniejszy punkt naszej całej podróży po Belgii

Jak wiecie, przed wynalezieniem naszych drukarek, drukowanie odbywało się poprzez ustawianie każdej litery (do góry nogami), a następnie używanie pras drukarskich do „stemplowania” treści na każdym arkuszu.
Są tu więc litery różnej wielkości, niektóre są tak małe, że nie można ich już rozpoznać… są tu nawet napisy, ozdobne wzory, przestrzenie różnej wielkości… to prawdziwy skarb, który tu widzimy.

Pierwsza część wizyty składa się ze zwiedzania domu rodziny Plantin-Moretus: drukarzy i wydawców, którzy są bardzo znani z jakości swoich druków, ale także z dzieł i autorów, których udało im się przyciągnąć i wydrukować w swoim domu. Tutaj mogliśmy dotknąć kilku arkuszy wydrukowanych starą metodą. O rany, myślę, że absolutnie straciliśmy to piękne uczucie dotykania wysokiej jakości papieru – ręcznie robionego. Sposób, w jaki prasa drukarska nakłada farbę na papier, w niczym nie przypomina tego, co mamy dzisiaj. Na tym papierze widać ślad śliniącej się nieco farby, nacisk, jaki wywiera na papier, starą czcionkę… jakie to piękne! M. i ja prawie mieliśmy łzy w oczach, kiedy widzieliśmy te wszystkie piękne rzeczy utracone, szczerze mówiąc, kiedy dotknęliśmy tego pięknego ręcznie robionego i ręcznie drukowanego papieru, chcieliśmy tylko biec i kupić jedną ze starych ręcznie drukowanych książek.

Wnętrze muzeum jest nieco ciemne, ale to dla ochrony ścian pokrytych absolutnie piękną skórą i starymi książkami.



Za pomocą plakatów i notatek dowiadujemy się, jak powstają litery. Najpierw grawer wykonuje stemple. To oni tworzą „czcionkę”. Mogą zatrzymać swoje ciosy lub nie. Ogólnie rzecz biorąc, rodzina Plantin-Moretus kupuje stemple, ponieważ tylko oni mogą używać czcionki stworzonej przez grawerów. W przeciwnym razie grawerzy sprzedają kilku drukarniom to, co nazywa się „matrycą”. Matryca pozwala, za pomocą specjalnej formy, na wykonywanie liter z ołowiu w nieograniczonych seriach.
Nowoczesne kroje pisma stosowane na komputerze są inspirowane krojami wykonywanymi przez mistrzów z innych czasów. Nawet smugi atramentu zostały włączone do nowoczesnego kroju pisma, aby odtworzyć te piękne litery. Wiele z używanych przez nas czcionek nosi nazwy starych mistrzów grawerowania, takich jak Garamont.

Różnica pomiędzy kasownikiem a literą drukarską polega na tym, że kasownik istnieje w pojedynczej wersji – podczas gdy litery drukarskie są z tych kasowników produkowane masowo.



Można tu podziwiać bogato ilustrowaną biblię z 94 rycinami. Jedna z najpiękniejszych Biblii wydrukowanych w drukarni Plantin. Znajduje się tam również zbiór Biblii w 5 językach (których zawartość nie jest udostępniana publicznie).

Wydaje mi się, że przegapiłem kolekcję druków. Kolekcję można obejrzeć online tutaj. Jak można się domyślić, drukowanie rysunków również musi odbywać się za pomocą „pieczątek”. Aby stworzyć te „pieczątki”, mówimy raczej o nadrukach. Rysunek jest grawerowany metodą akwaforty (grawerowanie na płycie z brązu, często z użyciem kwasu azotowego). Miałam okazję uczyć się robienia odbitek w Petit Palais w Paryżu i ta metoda pozwala na precyzyjne pociągnięcia – a są metody zaawansowane – oraz metody chemiczne – pozwalające na uzyskanie niezwykle zróżnicowanych faktur, cieni i świateł. Zaletą jest to, że możesz drukować swoje prace tyle razy, ile chcesz – i testować kolory, więcej lub mniej tuszu itp. Jeśli masz możliwość, zdecydowanie radzę nauczyć się robić odbitki.

Wizyta w tym muzeum naprawdę zdjęła z nas cały stres, który towarzyszył nam przez ostatnie dni – pogoda, zmęczenie, Flamandowie… i wywołała uśmiech na naszych twarzach. Szczerze mówiąc, idźcie tam, to jest absolutnie wspaniałe i pouczające. Bilet kosztuje tylko 8€
Część 2: Praktyczne wskazówki
Budżet
- Metro w Antwerpii: 2,5€ za bilet – bilet należy skasować w automacie, po wejściu do metra: w pierwszym wagonie
- Katedra: 6 €
- Muzeum Diamentów: 12€
- Muzeum Drukarstwa: 8€







