W drodze do Antwerpii postanawiamy spędzić pół dnia w Gandawie. Nie śpimy tam, ponieważ nie udało mi się znaleźć taniego hotelu dla naszej trójki (moja dziewczyna M., jej 5-letni syn i ja podróżujemy razem). To pół dnia naprawdę sprawiło, że mamy ochotę wrócić tam innym razem, pod słońce, jeśli to możliwe 🙂
Uwaga: ten post jest częścią serii wpisów o naszej podróży po Belgii. Zapraszam do zapoznania się z poprzednimi artykułami: cz. 1, cz. 2 tutaj
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Porady praktyczne
Część 1: Podróż
Pociąg Brugia – Gandawa
Z dworca w Brugii regularnie odjeżdżają pociągi do Gandawy. W Gandawie jest kilka stacji, dość odległych od siebie, radzę wysiąść na Ghent-Dampoort, która jest bliżej miasta. Ponieważ nie mieliśmy zarezerwowanego hotelu w Gandawie, musieliśmy umieścić nasze bagaże w schowkach. Zaskoczenie: płatność jest tylko w monetach (w internecie czytamy „płatność kartą akceptowana”). Udaje nam się wymienić trochę drobnych w kasie dworcowej. Za 5,5€ mamy prawo do ogromnej kasy, w której możemy zostawić nasze dwie małe walizki przez 24 godziny. Zachowaj bilet, ponieważ umożliwia on późniejsze otwarcie skrytki.
Dobrze, że zostawiliśmy nasze walizki za sobą, bo padało jak szalone, nie byłoby fajnie ciągnąć walizki w taką pogodę. Moglibyśmy przejść z dworca do centrum miasta na piechotę, ale wolimy chodzić jak najmniej w deszczu. Wsiadamy więc do autobusu z dworca (3€ za przejazd, płatność dla kierowcy) do centrum miasta. M. jest nieco zirytowany, ponieważ w tej części kraju mówi się do nas tylko po flamandzku. W swoim regionie M. nauczyła się również flamandzkiego, ale w sposób o wiele bardziej niechlujny niż Belgowie z północy. Są naprawdę dwujęzyczni, ale oczekują tego samego od wszystkich. Tak więc, mimo że bardzo dobrze rozumieją francuski, odpowiadają nam tylko po flamandzku.
Katedra św
Ze względu na pogodę nie poszliśmy tam, ale jest to symbol miasta. Turyści biegną tam, aby podziwiać Adorację Mistycznego Baranka, arcydzieło braci Van Eyck.
Kościół św
My zdecydujemy się na kościół bliżej centrum miasta: kościół św. Mikołaja w Gandawie. Jest to kościół rzymskokatolicki z rzeźbami z XVIII wieku, barokowymi obrazami i konfesjonałami z kilku okresów. Wnętrze jest raczej proste w porównaniu z innymi kościołami, które zobaczymy podczas naszej wycieczki, ale czuje się tu szczególnie dobrze, jest tu miła energia tego miejsca.

Mercado post plaza

Zaczyna padać zdecydowanie za mocno i postanawiamy rozbić się w Le Pain Quotidien, mieszczącym się w tym uroczym budynku, przekształconym w galerie, modne sklepy i restauracje. Le Pain Quotidien ma super wygodną przestrzeń, z kanapami, fotelami, ławkami… całkiem możliwe, że można by tu przyjść i pracować. Na szczęście kelnerki mówią po francusku (i angielsku), mają świetne oferty na brunch. Z mojej strony, zdecydowałem się na maksimum warzyw i zieleni, to jest dobre uczucie! Koszt około 20€/osoba.

Zachwyceni tym miłym odkryciem, idziemy wzdłuż kanału do zamku. Mały chłopiec M., lat 5, jest bardzo podekscytowany wizytą w zamku. Odkąd odwiedził cytadelę w Némur, interesuje go wszystko, co przypomina twierdzę lub zamek.


Zamek hrabiów
Gdyby nie padał deszcz, moglibyśmy wybrać się na wycieczkę łodzią wokół twierdzy (8€/osoba). Ale łódź jest tak zamknięta i chroniona, że możemy nic nie zobaczyć.

Wejście do zamku jest płatne (12 euro/osoba, dzieci poniżej 13 roku życia za darmo), ale warto. Audioprzewodnik jest bezpłatny, a numery są wyraźnie oznaczone i służą jako przewodnik po trasie. Jest to jedyny średniowieczny zamek we Flandrii, którego system obronny jest nadal w dużej mierze nienaruszony.

Twierdza otoczona wałem z 24 wieżami została zbudowana w celu ochrony przed atakami Wikingów. Można chodzić po wałach (ale trzeba bardzo uważać, bo jest mało zabezpieczeń).

W przypadku braku mebli, zamek posiada małą kolekcję narzędzi tortur. Pod koniec XVIII wieku zamek został sprzedany osobom prywatnym i stał się fabryką bawełny, po czym został opuszczony. Dzięki Światowej Wystawie w Gandawie w 1913 roku zamek odzyskał dawną świetność i stał się znany na całym świecie – wraz ze swoją kolekcją narzędzi tortur.
Znów idziemy wzdłuż kanału, oglądając piękne fasady budynków, które zostały przekształcone w restauracje lub hotele. Statki cumują tu od XI wieku


Most Saint-Michel
Przejście przez most Saint-Michel zajmie Ci dużo czasu – nie dlatego, że jest długi, ale dlatego, że co 5 sekund pojawiają się okazje do zrobienia pięknych zdjęć. Z mostu roztacza się wyjątkowa panorama i krajobraz: pomiędzy kościołem Saint-Nicolas, dzwonnicą, zamkiem hrabiów w oddali, pięknymi fasadami… nie wiadomo, gdzie skręcić.

Z powodu deszczu i zmęczenia, w pośpiechu wsiadamy w pociąg do Antwerpii i zostajemy w naszym airbnb w Antwerpii.
Jedziemy autobusem za 3€ na dworzec i odbieramy nasze bagaże. Jeśli nie wiesz, który autobus wybrać, po prostu spójrz na Google Maps, trasy autobusów i godziny są poprawne.
Część 2: Praktyczne wskazówki
Budżet
- Pociąg Brugia – Gandawa: 6,7 €
- Łódź: 8€/osoba
- Wstęp do zamku: 12€/osoba, dzieci poniżej 13 roku życia za darmo
- Przechowalnia bagażu: 5,5€ za 24 godziny (płatność tylko w monetach)
- Autobus: 3€/przejazd/osoba, dzieci za darmo
- Lunch: 20€/osoba






