Queenstown, Arrowtown & Wanaka (Nowa Zelandia)


Dobrze jest mieć trochę słońca w Queenstown po jednym dniu ulewnego deszczu w Milford Sound. Droga do Queenstown jest mniej ładna niż drogi, którymi jechaliśmy do tej pory. Jednak pod koniec, kiedy jedzie się wzdłuż jeziora (zapomniałem nazwy) obok Queenstown, odbijającego na wpół ośnieżone góry idealnie na swojej nieruchomej tafli, myśli się „wow”. Uwielbiam to!img_5082

Queenstown

Queenstown ma wszystko, co może się podobać: małe domki, czyste ulice jak w Disneylandzie, ładne jezioro z miejscami do pływania (żwirowe plaże), ścieżki wzdłuż jeziora dla biegaczy, dla rowerzystów… i jeden z najlepszych burgerów w Nowej Zelandii: Fergburger

Mamy szczęście mieszkać tuż obok tego znaku. Cóż, „szczęście” to duże słowo, w Queenstown nie ma zbyt dużego wyboru, więc wybraliśmy centralną lokalizację, kemping należący do sieci „Holiday Park” (który testowaliśmy po raz pierwszy). W zasadzie jest to ogromny parking, z najnowocześniejszymi prysznicami i kuchniami. Jest to trochę fabryka, wszystko to nie ma uroku, nie ma widoku, ale komfort jest tam

img_5079

To właśnie tam JB znalazł portfel pełen pieniędzy (około 3000 dolarów), bez żadnych dokumentów ani niczego. Oczywiście oddał ją do recepcji, ale my uważamy, że należy do jednego z azjatyckich turystów, którzy często podróżują z plikami pieniędzy, ponieważ nie ufają zbytnio swojemu bankowi. Niestety, nigdy nie dowiemy się, czy recepcja odnalazła tego pechowego turystę

Cóż, wracamy do Fergburgera. Główną zaletą tego burgera jest jego wielkość: jest dwa razy większy od zwykłego burgera. Za tę samą cenę. Oczywiście, że przyciąga ludzi. Przed znakiem jest bardzo długa kolejka, po zamówieniu dostajemy numerek. Między zamówieniem a degustacją trzeba czekać co najmniej 20 minut. Werdykt? Jest w porządku! Ale wszystkie burgery w Nowej Zelandii nas rozczarowują, więc ten jest najmniej zły

img_5092

Queenstown to raj dla miłośników sportów z dreszczykiem… które są drogie, więc nie dziękuję! Będziemy zadowoleni z jego pięknego jeziora, przed wyjazdem następnego dnia do Arrowtown i okolic

Arrowtown, Arrow River i Władca Pierścieni

Dziś jest dzień „Władcy Pierścieni”. Zauważyłem dwa miejsca, w których kręcone są filmy, które warto odwiedzić. Pierwszy z nich został wybrany do sceny podróży nad rzeką Anduiną, gdzie Frodo i jego przyjaciele widzą dwa ogromne posągi. Niestety, będziemy musieli zadowolić się widokiem z góry, ponieważ nie ma możliwości zejścia do poziomu wody. Ścieżka nie jest zbyt trudna, jest nawet przyjemnie pachnąca lawendą. Niedaleko od tego miejsca można nawet skoczyć na bungee. 14915675_356512601358677_569389481532558358_n

Pokazuję Wam niesamowite krajobrazy tego wystrzałowego miejsca

Następnie przenosimy się do Arrowtown, gdzie kręcono scenę, w której Nazgûl goni Arwenę do rzeki. W powieści nazywa się „Ford of Brunei”. W rzeczywistości scena ta była kręcona w dwóch miejscach, w Arrowtown, oraz w innym miejscu oddalonym o 21 km. Arrowtown jest o wiele bardziej dostępne, więc trzymajmy się jednej lokalizacji

14991878_356512734691997_3881766672258190482_n 14963354_356512678025336_6195921557649522922_n

Bardzo podoba nam się Arrowtown, które wydaje się być zatrzymane w czasie gorączki złota. Co więcej, muzeum (wstęp $10NZ) wciąż zachowuje narzędzia z tamtych czasów i odtwarza klasy, czy piec piekarski na terenie muzeum

Jezioro Hawea, Jezioro Wanaka

Kontynuujemy podróż do Wanaka, gdzie planujemy spędzić noc

Po drodze mamy zapierający dech w piersiach widok na jezioro Hawea. Droga wzdłuż tego jeziora jest tak piękna, że jedziemy za wolno i zatrzymujemy się co najmniej 5 razy

img_5196
Przyjechaliśmy nad jezioro Wanaka, sprawdzamy camping DOC, na którym zamierzamy spędzić noc (Boundary Creek Campsite), a tam horror! Mimo wymarzonych krajobrazów, otaczają nas muchy piaskowe

img_5144

img_5146

Pomimo mojego preparatu przeciw meszkom, one przegryzają ubrania na wylot! (Nie wiem, czy to one, czy komary, ale COŚ mnie ugryzło przez moje grube skarpety). Po drodze sprawdzamy inne kempingi DOC, po czym dochodzimy do wniosku, że nie, nigdy nie spędzimy nocy w tej okolicy (sniff)

img_5138

Niebieskie baseny

Posuwamy się jak najdalej w kierunku lodowców, zatrzymując się na drodze do Niebieskich Basenów. Przechodzimy przez dwa wiszące mosty i widzimy to

img_5147

Niektórzy skakali z mostu, aby popływać w znajdującym się poniżej basenie. Inni połamali sobie nogi. Przyznaj się, to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe!

img_5148

W końcu decydujemy się spędzić noc w Haast, miasteczku bez turystycznego zainteresowania. Nawet plaża nie nadaje się do pływania, fale są zbyt silne, a wiatry wieją zbyt mocno. Mamy niespodziankę, aby znaleźć 3 inne pary francuskie (zwykle widzimy dużo Azjatów, Australijczyków i Niemców), jak gdyby każdy dał powołanie tutaj

Jutro odwiedzimy lodowce

, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *