[opinia] Moja pierwsza książka z kolekcji Pléiade
Kiedy byłam studentką, często chodziłam do BnF (Francuskiej Biblioteki Narodowej) i miałam dostęp do mnóstwa pięknych, dobrze oprawionych książek. Nawet książki w miękkiej oprawie zostały starannie oprawione przez BnF, aby je chronić. Mieliśmy też dostęp do kolekcji Pléiade w obfitości, a ja ślinki ciekły na jej widok, gdy chodziłam do Gilbert Joseph.
To bardzo piękna kolekcja wysokiej jakości książek kieszonkowych, z oprawą skórzaną, złoconymi literami, wszystkie mają tę samą wysokość. Jedna z krawędzi jest kolorowa. Kolor oprawy zmienia się w zależności od wieku. Biblioteka wypełniona książkami Pléiade jest bardzo ładna, o czym świadczy ten kącik „Pléiade” u Gilberta Josepha.


Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby kupić którąś z nich.
Każda książka z kolekcji Pléiade zawiera wszystkie dzieła lub część dzieł danego autora. Bardzo rzadko interesuję się wszystkimi dziełami. Często interesuje mnie jedna powieść, maksymalnie dwie. Dla mnie płacenie 60 € do 100 € za książkę, z której przeczytam tylko 10%, to marnotrawstwo.
W tym roku z przyjemnością odkryłam na nowo Kandyda i przeznaczenie Woltera i chciałam przeczytać inne opowiadania Woltera. Przypomniałam sobie o kolekcji Pléiade i po kilku poszukiwaniach znalazłam używany egzemplarz za jedyne 25 € na stronie momox. Niska cena wynika z drobnego defektu na grzbiecie, ponieważ plastik, który go chroni, został w tym miejscu uszkodzony (mogłam wymienić ten plastik tutaj).


Dzięki temu mogłam na nowo odkryć kolekcję Pléiade. Te książki są zaprojektowane jako książki kieszonkowe, wystarczająco małe, aby można je było nosić wszędzie, ale wysokiej jakości i mają służyć ponad 100 lat. Są drukowane na bibule, co czyni je bardzo lekkimi.
Niestety, z powodu ich wysokiej ceny nikt nie wkłada ich do torby jak zwykłej książki kieszonkowej. Wielu kupuje tę kolekcję, aby ozdobić swoją bibliotekę.
Mocne strony
Na szczęście wielu innych kupuje je naprawdę, aby czytać. Odkąd zainteresowałam się starymi książkami i oprawą, zauważyłam wszystkie zalety, jakie ma Pléiade.
Współczesne książki używają ogromnych ilości kleju do łączenia kartek i nie ma już szycia. Tak więc, aby otworzyć i czytać książkę, musimy użyć dużej siły, aby utrzymać ją otwartą, co bardzo męczy, zwłaszcza w przypadku grubych książek.

Dzięki kolekcji Pléiade, ponieważ oprawa jest oprawą wpuszczaną (wspomaganą maszynami) z małymi, zszytymi razem broszurami, książka może otworzyć się szeroko i pozostać otwarta, bez żadnego wysiłku. To niezrównany komfort.

Wprawdzie brakuje doskonałości ręcznie szytej kapitałki, złocenia na okładce, ale to trzeba zaakceptować, gdy książki nie są już oprawiane ręcznie. Moja jest dodatkowo uszkodzona, muszę nałożyć klej. (AKTUALIZACJA: udało mi się ją skleić bez żadnych problemów).

Bardzo podoba mi się użyta czcionka oraz ligatury.
Książka jest bardzo gruba, więc mamy dwa zakładki 😀 w tym samym kolorze co okładka.
To, co ogromnie doceniam, to liczne adnotacje i komentarze. Czytając opowiadania Woltera, zadawałam sobie sporo pytań, a odpowiedzi były już w książce, czy to w adnotacjach, czy w części „nota”, która jest rodzajem komentarza do dzieła. Jest mnóstwo informacji o genezie opowiadań, różnicach między poszczególnymi wydaniami, które zadowolą zarówno badaczy, jak i ciekawskich. Dzięki kolekcji Pléiade nie musimy już szukać informacji tu i tam, wszystkie ważne informacje są pod ręką. Można odłożyć smartfon i komputer z dala od książki i naprawdę zanurzyć się w lekturze.
Estetycznie jest ładnie, jest lekko, jest dobrze zrobione, zachęca do czytania.

Słabe strony
Jakość druku: nie wiem, czy moja książka jest za stara, czy jakość nie jest aż tak nienaganna: niektóre litery są bardziej wyblakłe niż inne. Myślę, że tusz nie jest nakładany równomiernie.

Czytelność: bibuła jest bardzo przyjemna w dotyku, ale jest trochę przezroczysta i można prześwitywać. (AKTUALIZACJA: moje wydanie Prousta w 2 tomach jest znacznie mniej przezroczyste zob. mój artykuł). Niektórzy uważają, że litery są za małe. Osobiście nie stanowi to dla mnie problemu, bo mam dobry wzrok, ale rozumiem ten argument. Litery kursywą mają nieprzyjemną tendencję do niejednolitego pochylania się, na przykład spółgłoski wielkie i kursywne są bardziej proste niż małe, co czyni czytanie nieprzyjemnym.

Cena: jeśli planujesz przeczytać tylko jedno dzieło danego autora, to książka może okazać się zbyt droga.
Książka staje się zbyt święta z powodu bardzo cienkiego papieru: nie można zaginać rogu, robić adnotacji ani podkreślać. To niemożliwe. A ja lubię robić adnotacje i podkreślać w moich książkach.
Bibliofile przyzwyczajeni do starych książek z ręcznie robionymi oprawami uznają tę oprawę wpuszczaną za zbyt skąpi.
Oprawa jest chroniona plastikiem, który z czasem żółknie. Czytanie z tą plastikową osłoną jest bardzo nieprzyjemne. Jednak zdjęcie plastiku z czasem może łatwiej uszkodzić skórzaną oprawę (która jest dość miękka). Ponadto użyta skóra jest garbowana chemicznie, co oznacza, że nie będzie patynować z czasem => nie ma więc żadnego ważnego powodu, aby zdejmować plastik, gdy się z niej nie korzysta.

Podsumowanie
Pomimo wszystkich tych słabych stron, komfort czytania jest niezrównany jak na nowoczesną książkę. Praca edytora jest staranna, a do kolekcji co roku dołączają nowi autorzy. W dzisiejszych czasach nie można już kupić nowoczesnych książek takiej jakości, chyba że zapłaci się za wydania limitowane lub samemu zajmie się introligatorstwem. Ponadto serwisy sprzedaży książek używanych sprawiają, że te książki są znacznie bardziej dostępne.

Od zakupu tej pierwszej książki dałam się skusić na inne, aż do szukania książek drukowanych na bibule u innych wydawców, w tym tego wspaniałego Władcy Pierścieni wydanego przez George Allen & Unwin.
