Uwaga: zdjęcia zostaną dodane, a układ zrobiony po powrocie do Francji
Część 1: Podróż
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Podróż
Jak dojechać
Próbujemy wziąć stary amerykański samochód, żeby pojechać na terminal autobusowy, ale ceny są zbyt wysokie (20 CUC). Bierzemy więc normalną taksówkę za 8 CUC (prawdziwa cena waha się między 5 a 7 CUC). Jak można się było spodziewać, facet nie ma reszty na 10 CUC, JB ma na tyle przytomności umysłu, aby poprosić go o wydanie reszty w moneda nacional, w przeciwnym razie bylibyśmy zobowiązani do pozostawienia mu 2 CUC napiwku, tak po prostu, podczas gdy my już płacimy za bardzo drogą taryfę.
Aby dostać się do Viñales z Hawany, są 3 sposoby:
(1) jadąc autobusem Viazul, autobusem rządowym. Wycieczka trwa 3 godziny i kosztuje 6 CUC/osoba
(2) jadąc prywatnym autobusem firmy Transtur. Osobiście nie wiem, gdzie można kupić bilety tej firmy
(3) dzielenie taksówki: 20 CUC/osoba (negocjując myślę, że można obniżyć)
Z naszymi biletami kupionymi z wyprzedzeniem, musimy pojawić się i odprawić na godzinę przed odlotem, w przeciwnym razie nasze miejsca mogą zostać sprzedane komuś innemu. Mężczyzna odbiera i dokonuje odprawy bagażu, wygląda to tak, jakbyśmy podróżowali samolotem. Jest nawet miejsce, które wygląda zbyt „duty free” na terminalu autobusowym, to zabawne.
Autobus Viazul jest naprawdę wygodny, klimatyzowany, z odchylanymi siedzeniami i częstymi przerwami na siusiu. Przy upale i ograniczeniu prędkości do 60km/h nie wyobrażam sobie jazdy taksówką z trzema innymi osobami w ciasnym samochodzie. Są jeszcze 3 podróże, na które nie kupiliśmy biletów Viazul, ale myślę, że zrobimy wszystko, żeby je zdobyć.
Dzień 1:
Przyjeżdżamy do Vinales o 18:00.
Vinales jest dokładnie takie, jak myśleliśmy, że będzie: małe domki, niektóre z tarasami, z bujanymi fotelami na werandzie.
Przed autobusem czeka wielu naganiaczy i właścicieli casa. Jedni, aby zaoferować casa, inni, aby przyjąć klientów, którzy zarezerwowali. Biorąc pod uwagę ostrą konkurencję (tylko w tym małym miasteczku jest 300 casas), lepiej, żeby ich klienci nie wybrali niewłaściwej casy i poszli do kogoś innego.
Przy okazji, podczas spaceru do naszej casy, wielu właścicieli zatrzymuje nas po drodze, aby zaoferować swój wolny pokój.
Yuliet wita nas serdecznie dobrym, świeżym sokiem. To odmiana od zimnego powitania, jakie mieliśmy w Hawanie. Mówi bardzo dobrze po angielsku (dobre zaskoczenie) i przedstawia nam kilka opcji wycieczek na nasz pobyt. Zaletą rezerwacji wycieczek bezpośrednio z jej domu jest możliwość skorzystania z dowozu przy zachowaniu tej samej ceny.
Niestety, jesteśmy umieszczeni w domu obok i nie możemy rozmawiać z właścicielami, jak nam się podoba.
Kolację jemy w barze 3J, najlepszym w mieście według Yuliet. Bar ten oferuje również wspaniałe tapas, jest nawet dostępny Wifi ETECSA.
Dzień 2:
O 8 rano dostajemy ogromne śniadanie za 5 CUC/osoba, składające się z sałatki owocowej, omletu, chleba, sera, kiełbasy, herbaty/kawy i świeżego soku ananasowego. Szkoda, że ceny śniadań wszędzie rosną. Wcześniej było to 3 CUC. Trochę mi wstyd, że płacę tyle za śniadanie, kiedy posiłek w restauracji kosztuje 5 CUC.
Powiesz mi, że kłócę się o nic, ale 2 CUC tu, 2 CUC tam… to sprawia, że rachunek idzie w górę. Czy wiesz, że na Kubie jesteśmy już na poziomie 75€ do 95€ /dzień za samo zakwaterowanie i jedzenie. Zwiedzanie i transport nie są wliczone w cenę?
Dziś zarezerwowaliśmy sobie konną przejażdżkę do Doliny Ciszy.
O 9 rano, taksówka przyjeżdża po nas przed naszą gospodę, aby zabrać nas do centrum suszenia tytoniu. Jeden z tamtejszych przewodników pokazuje nam plantacje, szopę, w której suszy się liście tytoniu, jak powstaje cygaro i częstuje nas cygarem do degustacji. To słynne Monte Cristo n°4, które palił Che. Che lubił palić cygaro z odrobiną miodu.
Nigdy w życiu nie paliłem papierosa, a co dopiero cygaro… ale wygląda mniej obleśnie niż papieros. Zróbmy to! Koniec cygara jest nasączony miodem, ale nie odbiera to obrzydliwego smaku tytoniu. Czy wiesz jak powstaje cygaro? Suszone liście tytoniu zwinięte razem. Dla mnie palenie cygara jest jak wdychanie dymu z suszonych liści, które pali się na poboczu drogi lub w ogródku.
Jestem naprawdę zawiedziona, spodziewałam się czegoś wspaniałego. Mit upada! Naprawdę nie rozumiem, jak komuś może się to podobać.
Cóż, wracamy do fabryki cygar. Przewodnik wyjaśnia, że farmy muszą oddawać rządowi 90% suszonych liści po bardzo niskiej cenie. Następnie rząd produkuje własne markowe cygara, Monte Cristo itp. i sprzedaje je w pięknych pudełkach.
Pozostałe 10% należy do gospodarstwa i oni również mogą produkować i sprzedawać cygara, ale bez marki. Opakowanie też jest tańsze: cygara są zabezpieczone w liściu palmowym (nie w pudełku). Nie można ich sprzedawać w sklepach, a jedynie na farmie, w cenie 4 CUC/cygaro. Cygara te są jednak traktowane jako rękodzieło i nie dotyczą ich limity nałożone przez urząd celny, tj. max 50 cygar na osobę.
To prawda, że cena jest atrakcyjna. Osobiście jestem ostrożny, ponieważ na lotnisku w Hawanie widziałem znak informujący, że tylko certyfikowane cygara mogą podróżować z nami. Nie chcę, żeby celnicy wyrzucili moje cygara za 40€ (tak jak zrobili to z moim słoikiem miodu manuka za 60$ na Wyspie Wielkanocnej, ze względów bezpieczeństwa biologicznego).
Uwaga: to jest tylko moja osobista opinia, jeśli okaże się, że facet ma rację, to jest to uważane za rzemiosło i nie będziesz miał żadnych problemów na lotnisku.
Następnie jesteśmy witani przez innego przewodnika, który przedstawia nam dwa konie, które będą nam towarzyszyć tego ranka. Wygląd koni sprawia, że jest mi trochę niedobrze. Jeśli są dobrze karmione, nie są w ogóle szczotkowane lub rozpieszczane, jak powinny być. Podczas naszej przejażdżki konnej do Mont Saint Michel, musieliśmy wyszczotkować konie przed jazdą, musieliśmy z nimi rozmawiać, głaskać je itd. Ale w kraju, w którym prawa człowieka nie zawsze są przestrzegane, jak możemy oczekiwać, że zwierzęta będą dobrze traktowane? Są one najczęściej traktowane jako środek transportu lub narzędzie pracy w celu przyciągnięcia turystów. Krótko mówiąc, niewolnicy.
Przeczytałem na pewnym blogu, że jazda konna była jednym z najlepszych doświadczeń w życiu tego blogera. Dobra! Byliśmy tak rozczarowani! Zabrano nas z farmy (z możliwością zakupu kawy/rumu/miodu) do kolejnego punktu widokowego z barem, potem do kolejnego baru z widokiem, potem do piwnicy za 2 CUC wejście… bardzo to turystyczne.
Piękny widok jest dopiero na końcu trasy, gdzie spędzamy 1 godzinę non stop z naszymi końmi, patrząc na góry w oddali i pola po drodze. Widzimy rolników zbierających liście tytoniu ręcznie. Liście są w większości zjadane przez robaki. 30% z plantacji manioku, kukurydzy itp. również trafi do rządu.
Mój koń jest zdeterminowany, by pozostać w czołówce. Gdy tylko koń JB próbuje go wyprzedzić, ten robi wszystko, by utrzymać pierwsze miejsce. Ponieważ koń z przodu to ten, który nie jest biczowany przez przewodnika, który zamyka lukę.
Po 4 godzinach marszu i przerwy, wszędzie nas bolało. Dopiero obserwacja innych turystów uświadamia nam, że pasy nie były dobrze dopasowane do naszych nóg. Przewodnik prosi nas o 45 CUC (jest to 5 CUC/h od osoby, ale doliczył napiwek). Dajemy mu banknot 50, a on nie ma drobnych. A kilka sekund później uświadamiamy sobie, że banknot 50, który mamy, jest banknotem moneda nacional (jest wart 25 razy mniej niż CUC). Ups! W końcu uzgadniamy, że dostanie trochę pieniędzy z powrotem od właściciela naszej casy.
Uwaga: należy sprawdzić, czy mamy „wymienialne” banknoty (CUC) i zawsze mieć przy sobie trochę drobnych, w przeciwnym razie będziemy zmuszeni zostawiać wszystkim ogromne napiwki
Ten spacer dał nam cios w morale. Z jednej strony rozumiemy, że Kubańczycy potrzebują turystów, aby przeżyć. Z drugiej strony, czujemy się tak bardzo jak chodzący bankomat, podczas gdy już sporo zapłaciliśmy, że trochę nas to smuci.
Umarli z głodu i pragnienia, jemy lunch w El Olivo, restauracji polecanej przez naszą gospodę. Ich słynna kaczka z pomarańczą jest cytowana w Lonely Planet. I nie bez powodu! Jest pyszny !!!! Za jedyne 8 CUC.
Drink, który bardzo lubię to Lemonada Frappé, to sok cytrynowy z domowym sorbetem cytrynowym. 2 CUC! Nie mogę się bez niego obejść! JB testuje po raz n-ty kubańskie mojito za 3 CUC. Jest oficjalnie rozczarowany tym mojito, które „nie jest takie jak w domu”, bez kruszonego lodu, bez kawałków cytryny.
Dzień 3:
Śniadanie jemy wcześnie rano w restauracji raczej zarezerwowanej dla miejscowych (gdzie dania kosztują od 2 do 3 CUC). Jedzenie jest proste, ale jadalne. Następnie bierzemy taksówkę za 4CUC do hotelu Las Jazmines.
Jest to hotel, który wydaje się być zamrożony w latach 60-tych, z pięknym basenem i wspaniałym widokiem na okolicę. Wiele autobusów turystycznych zatrzymuje się tutaj, aby podziwiać ten widok.
Aby skorzystać z basenu, wystarczy zapłacić 3 CUC/osoba i oto jesteśmy opaleni pod karaibskim słońcem, popijając bardzo chłodną limonadę, z zapierającym dech w piersiach widokiem, przed pastelowo różowym hotelem zatrzymanym w czasie. Jest nawet wifi ETECSA, ale coraz lepiej radzimy sobie z rozłączaniem się, zwłaszcza w takim otoczeniu jak to.
JB koniecznie chce dokończyć swoje cygaro z poprzedniego dnia. Korzystam z okazji, aby mieć jednogodzinny masaż za 25 CUC. To lekarz hotelowy, który będzie mnie masował. Myślę, że dobrze odgadł, że dzień wcześniej źle zniosłem jazdę konną, więc po masażu wszystkie moje kości wróciły na swoje miejsce i nie mam żadnych bóli.
Taksówka w obie strony kosztuje 5 CUC (w jedną stronę 4 CUC), ale ponieważ jest to stary amerykański samochód, akceptujemy cenę, stwierdzając, że siedzenia są super wygodne i że jest pewien urok podróżowania takim samochodem po Kubie.
Jesteśmy w nowej casa tej ostatniej nocy, ponieważ pierwsza casa nie jest dostępna. Przed wyjściem JB oferuje sprzątaczce 2 długopisy. Z ulgą stwierdzamy, że prezent się jej podoba. Nawet gdybyśmy przeczytali, że ten dar został doceniony, to z naszego punktu widzenia jest to takie dziwne. Pierwszy raz widzę, żeby ktoś tak się cieszył z otrzymanych długopisów. W Hawanie widzieliśmy, że długopisy były sprzedawane po 0,7 CUC za sztukę (w porównaniu do miesięcznej pensji 30 CUC). To tylko potwierdza to, co myśleliśmy: Kubańczykom brakuje wszystkiego, pomimo pojawienia się pięknych casas, które mają wszystkie wygody trzygwiazdkowego hotelu.
Nowa siedziba jest lepsza od poprzedniej, ponieważ mamy wspaniały widok na pola i góry. Taras na piętrze, wciąż zacieniony przez drzewo mango (szkoda, że mango jest wciąż za małe), jest idealny na relaksujące popołudnie na bujanym fotelu.
Postanawiamy zjeść kolację w casa. Wieczorne menu: homar (jeden na osobę, co za luksus!), zupa, ryż, sałatka, napój i owoce za 12 CUC/os. Menu z homarem jest często proponowane w casa. Wcześniej średnia cena wynosiła 8 CUC (z homarem), ale teraz mam wrażenie, że wszystkie casas podniosły ceny. Ale za ilość i jakość kolacji naprawdę warto zapłacić.
Część 2: Praktyczne wskazówki
Adres naszego domu
Roger y Yuliet
25CUC/nocleg
Dom jego matki obok jest łatwiejszy do znalezienia.
DANE Z CASA MARGARITA.
Esta ubicada en la entrada de la ciudad, pintada de color azul, situada en la izquierda, cerca de la escuela secundaria. Dirección, calle Rafael Trejo.numero 150.Viñales.
TELÉFONOS :
CASA :+ 53 48 796042.
MÓVIL: +53 53373994.
Do potwierdzenia na 2 dni przed
Budżet
- Taxi Habana Vieja -> Terminal Viazul : 5 do 7 CUC (zawsze miej trochę drobnych)
- Restauracja w pobliżu terminalu Viazul: 3 CUC za pizzę
- Viazul Bus Havana -> VInales : 12USD/osoba
- Zakwaterowanie: 25 CUC/noc. Polecam casa particular de Daniel y Estela.
- Śniadanie: 5 CUC/osoba
- Wyżywienie: od 18 CUC do 25 CUC /posiłek dla dwóch osób, w tym koktajle. Zazwyczaj napiwek w wysokości 10% jest dodawany automatycznie. Polecam 3J i El Olivo (zawsze jest tam tłoczno, więc idźcie wcześniej, żeby uniknąć kolejek)
- Kolacja w casa (z jednym homarem dla każdego): 12 CUC/osoba
- Woda: 1 CUC za małą butelkę, 1,5 CUC za butelkę 1,5L, do nabycia w La Cubanita
- Jazda konna: od 4 do 5 godzin z wizytami w różnych gospodarstwach. 5 CUC/godzina/osoba. Wejście do piwnicy (bez odsetek) : 2 CUC/osoba. Możliwość zakupu niemarkowych cygar w cenie 4 CUC/cygaro (równowartość Monte Cristo n°4).
Porady
- Zarezerwowaliśmy nasze bilety autobusowe Viazul online, 1,5 miesiąca przed naszą podróżą na Kubę. Wówczas wskazywano 7 wolnych miejsc. W rzeczywistości, jest to całkiem możliwe, aby przyjść tego samego dnia i czekać na wolne miejsca w ostatniej chwili. W naszym autobusie były nawet 3 wolne miejsca podczas ferii wielkanocnych (no dobra, w tygodniu też jeździmy autobusem).
- Widziałam na pewnym blogu, że nie należy wierzyć w to, co jest podane na stronie Viazul: nie wszystkie bilety są koniecznie w sprzedaży online, więc jeśli przyjdziesz na terminal dzień wcześniej, a nawet w sam dzień, być może uda Ci się kupić bilety.
- A jeśli nie ma miejsca w Viazul, wielu hawkerów i taksówkarzy czeka cierpliwie przed terminalem, aby zaoferować Ci wspólną taksówkę za 20 CUC/osobę (cena bez negocjacji).
- Duże butelki wody są nieco trudne do znalezienia w Vinales. Ale niektóre z nich są dostępne w La Cubanita za 1,5 CUC (lub w Twojej casa za 2 CUC)
- 2 miejsca, w których można podłączyć się do Wifi ETECSA (za pomocą karty ETECSA): przed kościołem i w barze 3J
- Jeśli nie posiadasz karty internetowej ETECSA, niedaleko kościoła znajduje się biuro ETECSA
- 2 miejsca, w których można wymienić walutę: w banku lub w biurze CADECA. Jeśli w banku jest duża kolejka, idź do CADECA, tam nikogo nie będzie. I na odwrót. Kursy walut są takie same.
- Biorąc pod uwagę ilość casas dostępnych w tym mieście, myślę, że można się tam wybrać bez rezerwacji. Nie wybierajcie jednak swojej casy bezpośrednio przed autobusem Viazul, przejdźcie się kawałek i zapukajcie do drzwi casy (w przeciwnym razie właściciele wyjdą ze swojej casy, aby zaoferować Wam pokój), ponieważ ludzie przed autobusem mogą być naciągaczami i możecie zapłacić 5 CUC więcej za noc przechodząc przez nich.
- Odsuń się od głównej drogi, tam zawsze jest dużo hałasu i ruchu
- Kupujesz cygara gdziekolwiek chcesz. Ale nie kupię cygar, które nie są certyfikowane przez państwo, w przeciwnym razie mogą one nie być w stanie opuścić kubańskiej ziemi.
- Do jazdy konnej najlepsze są długie spodnie i zamknięte buty. Jeśli masz ręcznik, który chroni twoje pośladki i działa jak amortyzator, to jeszcze lepiej.











