Wodospady Iguaçu / Iguazú (Brazylia i Argentyna): cud natury


Wodospady Iguazú są jednym z najbardziej niezwykłych doświadczeń, jakie przeżyliśmy podczas naszej podróży dookoła świata. Bez problemu zaliczymy je do pierwszej dziesiątki naszego wyjazdu

Część 1: Wodospady Iguaçu po stronie brazylijskiej

Jak dojechać

Jako że pochodzimy z Paragwaju, zdecydowaliśmy się spędzić noc w mieście Foz do Iguaçu, w IguassuCentral Bed & Breakfast, które bardzo polecam, ponieważ jest blisko wszystkich autobusów i dobrych restauracji.

Z terminalu autobusów miejskich w pobliżu naszego hotelu, jedziemy słynnym autobusem 120 do Parku Narodowego Iguaçu, za 3,75 reali/osoba. Autobus ten jest bardzo uczęszczany, zarówno przez miejscowych, turystów jak i tych, którzy jadą/pracują na lotnisku. Dopiero po 30 minutach udaje nam się znaleźć miejsce do siedzenia, z tyłu autobusu, gdzie jest mały przeciąg.

Zostajemy wysadzeni przy wejściu do parku. Musimy wykupić bilety wstępu (70 reali/osoba), które obejmują przejazd panoramicznym autobusem, który zawiezie nas na punkty widokowe.

Zwiedzanie wodospadów po stronie brazylijskiej

Po stronie brazylijskiej nie ma zbyt wielu wodospadów, więc wystarczy przejść małą 2-kilometrową ścieżką z wieloma balkonami, 1-kilometrową kładką prowadzącą do środka wodospadu, a na koniec winda pozwala zobaczyć kolejny wodospad, ale z góry.

Muszę przyznać, że pierwsza wizja wodospadów trochę mnie rozczarowała: jesteśmy za daleko i z zazdrością patrzę na wspaniałe kładki dla zwiedzających po argentyńskiej stronie. Ponadto czeka na nas wiele quatis, trzeba uważać gdzie stawiamy stopy, bo mogą przejść między naszymi nogami w poszukiwaniu jedzenia. Wyglądają w ten sposób bardzo uroczo, ale to wciąż dzikie zwierzęta. Zbyt często karmione przez ludzi, stają się od nich zależne i mogą ugryźć, jeśli nie damy im jedzenia.

Ale moje pierwsze rozczarowanie bardzo szybko mija, bo im dalej idziemy, im więcej odkrywamy imponujących spadków, tym bardziej jesteśmy zdumieni.

Kładka na środku strumienia gwarantuje nam niezły prysznic, w rzeczywistości wygląda jakby padało, ale to tylko z wody, którą wylewa ogromny wodospad po lewej stronie. Ci bardziej zziębnięci wyciągają przeciwdeszczowe poncho, a ci, którzy tak jak my umierają z gorąca, zadowalają się czapką i foliową torbą do zabezpieczenia sprzętu.

Być na krawędzi wodospadu, na kładce, i patrzeć jak ta ogromna ilość wody wlewa się w pustkę to rzadki widok, który widzimy na filmach lub dzięki dronom, ale nie sądziłem, że kiedykolwiek uda nam się to zrobić. Nie jesteśmy daleko od Diabelskiej Gardzieli, ale ta część tworzy tyle mgły, że wszystko jest białe, nie widać już argentyńskiej strony.

Następnie, z budynku obok, można zobaczyć ogromny wodospad z dołu, wszystko bezpieczne. Objętość wody jest imponująca, myślę, że gdyby włożyć pod nią arbuza, to rozpadłby się na tysiąc kawałków.

Mała winda wnosi nas na szczyt tego samego wodospadu, jest zbyt piękny!

To już koniec, wsiadamy do panoramicznego autobusu w drogę powrotną.

Lot helikopterem nad parkiem

Przy wyjściu z parku znajduje się biuro Helisul, skąd można polecieć helikopterem, aby zobaczyć wodospad. Ta usługa istnieje tylko po stronie brazylijskiej (ponieważ nie ma sensu widzieć jej po stronie argentyńskiej). Lot trwa 10 minut, za 430 reali/osobę. Nie ma absolutnie żadnego instruktażu bezpieczeństwa, ale jest to ten rodzaj helikoptera, który nie jest zbyt niebezpieczny dla nowicjuszy, ponieważ nie ma śmigieł z przodu (śmigło z przodu może wydawać się niewidoczne i dlatego może przeciąć rękę, jak w tym przypadku).

Mamy to szczęście, że siedzimy na przednim siedzeniu tuż obok pilota, więc podczas 3 minut lotu, które są potrzebne, aby dotrzeć do wodospadów, zawsze mamy je w zasięgu wzroku. W zasadzie z daleka widać białą mgłę tworzoną przez Diabelskie Gardło, tak imponujący jest jej przepływ.

Śmigłowiec wykonuje kilka obrotów nad wodospadami, tak że każdy może je dobrze zobaczyć, niezależnie od tego, czy znajduje się po lewej czy po prawej stronie śmigłowca.

Filmik, który pokazuję poniżej jest tylko po to, żeby zilustrować mój punkt widzenia, GoPro samo kręciło, kiedy ja oglądałem, więc nie zwracałem uwagi na kadrowanie. W rzeczywistości wizja jest jeszcze bardziej imponująca, można zobaczyć różne poziomy wodospadów i odkryć argentyńskie kładki prowadzące do Diabelskiej Gardzieli (coś, czego nie mogliśmy zobaczyć z brazylijskiej strony szlaku).

Wygląda to tak,jakby ziemia pękła pod naporem wody… Jest to tak niezwykły i niepowtarzalny widok, że mimo iż widziałam te obrazy na wideo, musiałam to zobaczyć na własne oczy, żeby w to uwierzyć.

W drodze z Helisul natrafiamy na mały foodtruck sprzedający argentyńskie empanadas za 10 reali. Cena jest zawyżona, ale empanadas są robione na zamówienie -> najlepsze w Ameryce Południowej.

Wsiadamy do autobusu 120 w drugą stronę, aby odebrać bagaże w hotelu. Wciąż mamy argentyńskie pesos z naszej ostatniej podróży do Patagonii, wyjmujemy je i odkładamy reale na powrót do Brazylii 2 tygodnie później.

Uwaga: Mogliśmy przyjechać z naszymi bagażami i przechowywać je w skrytkach w parku. Przed parkiem zatrzymuje się też autobus Rio Uruguay, który może nas zabrać bezpośrednio do Argentyny za 40 argentyńskich pesos/os.

Część 2: Przejście graniczne Brazylia – Argentyna

Ponieważ autobus do Argentyny przejeżdża obok naszego hotelu, czekamy na niego na ulicy. 20 minut później jest! Musimy tylko wezwać do zaprzestania tego procederu! Firmy RioUruguay i Crucero del Nortezapewniają przekraczanie granic między trzema krajami: Paragwajem (Ciudad del Este), Brazylią (Foz do Iguaçu) i Argentyną (Puerto de Iguazú) oraz przemieszczanie się Argentyńczyków w kierunku brazylijskich wodospadów.

Za 20 150pesos/osobę (płatne również w realu bezpośrednio kierowcy), zawozi nas na terminal autobusowy w Puerto Iguazú w Argentynie. Ponieważ jednak musimy zatrzymać się na brazylijskiej granicy, aby otrzymać pieczątkę wyjazdową, kierowca zostawia nas tam (z bagażami) i każe nam pokazać ten sam bilet w następnym autobusie tej samej firmy.

Jest zdecydowanie za gorąco, więc zamiast czekać na tę samą firmę, próbujemy innej (Crucero del Norte lub Itaipú, 20 150 pesos/osoba, zawsze). Na granicy argentyńskiej wszyscy muszą wysiąść, wraz z bagażami. Kontrola imigracyjna odbywa się bardzo szybko. Kierowca jednak nie czeka na nikogo, tylko 10 minut, tym gorzej dla dwóch naszych rodaków, którzy najwyraźniej mają problem z argentyńską imigracją.

Autobus przywozi nas na pętlę autobusową, robiąc spory objazd po mieście. Nasz hotel jest tuż obok, po prostu idziemy tam i jemy obiad w hostalu Bambu, który oferuje doskonałe woki za 130 pesos.

Część 3: Wodospady Iguazu po stronie argentyńskiej

Jak dojechać

Z terminalu autobusowego (strona argentyńska), dwie firmy: Crucero del Norte & Rio Uruguay mogą nas dowieźć do wejścia do Parku Narodowego Iguazu, za 130180$AR bilet w jedną stronę. Wybieramy Rio Uruguay, ponieważ te autobusy widzimy częściej niż Crucero. Podróż trwa 20-30 minut.

Zwiedzanie wodospadów Iguazú po stronie argentyńskiej

Od razu po przyjeździe do parku pytamy o możliwość wyjazdu na Isla San Martin. Niestety, dziś jest zamknięta z powodu poziomu wody. Dobra wiadomość jest taka, że w naszympaszporcie widnieje ładna pieczątka „Iguazu”, która uzupełnia naszą kolekcję „pamiątkowych pieczątek”, wraz z Ushuaia i Machu Picchu. Jeśli chcesz tego samego, udaj się do biura strażników na lewo od wejścia.

Bilet wstępu kosztuje 330 800$AR/osoba. Ci, którzy chcą wrócić następnego dnia, mogą podbić swój bilet pod koniec dnia, aby uzyskać 50% zniżki następnego dnia.

Na blogach radzą nam, aby wsiąść w „Sendero Verde”, aby dostać się bezpośrednio do obwodów (zamiast czekać długo na pociąg, który przejeżdża co 30mn), co też czynimy. Ponieważ pada deszcz i obawiamy się, że któryś z obwodów jest zamknięty, wybieramy najpierw obwody najważniejsze.

Na końcu trasy Sendero Verde wsiadamy więc w pociąg do stacji Diabelskie Gardło (kursuje co 15 minut). 15 minut później docieramy na miejsce i po raz kolejny odkrywamy quatis czekające spokojnie obok śmietników i krzeseł piknikowych.

Mimo tych dość jednoznacznych piktogramów, są tacy, którzy karmią quatis!!!

Kładka o długości 1 km+ doprowadza nas donajbardziej imponującego wodospadu w parku, całkowicie niedostępnego od strony brazylijskiej, ponieważ prąd jest zbyt silny. Deszcz pada coraz mocniej, a mgła tworzona przez wodospady nie pomaga. Nawet w płaszczu przeciwdeszczowym jestem przemoczony. Zdjęcia są zgniłe, ale jesteśmy tacy szczęśliwi!

Jak mam opisać ten nierealny spektakl, który jest nam oferowany? Postaram się zrobić wszystko, co w mojej mocy.

Pomiędzy ogłuszającym hałasem dobiegającym ze wszystkich stron, bardziej niż nierealną wizją wodospadu o wysokości kilku pięter, którego dna nie widać z powodu gęstej mgły, którą tworzy, ptaki latają w kółko nad środkiem, aby złapać biedne ryby, które spadają wraz z wodospadem. Jest w tym regularny rytm, mgła gęstnieje, potem zanika, znów gęstnieje i zanika, tworząc senny widok. W miarę jak mgła zanika, odsłaniają się przed nami kolejne wodospady, by znów zniknąć, gdy mgła gęstnieje. Ptaki lecą dalej, w kółko, niektóre zauważają rybę i znikają w wodospadzie…

Trudno sobie wyobrazić, żeby to było możliwe. Szczególnie, gdy po prawej stronie widzimy stare kładki, całkowicie zniszczone w 2015 roku, podmyte przez nurt. Przyglądamy się kładkom, po których idziemy i nadal trudno nam uwierzyć, że znajdujemy się tuż obok jednego z najsilniejszych wodospadów na świecie.

W drodze powrotnej spotykamy małego krokodyla. Turysta rzuca mu kawałek szynki, który ten leniwie próbuje złapać, po prostu otwierając usta. Ale inne małe rybki są szybsze i łapią kawałek szynki, odsuwając go od krokodyla ahahah.

Następnie kontynuujemy zwiedzanie górnego toru, który przebiega nad wodospadami.

Poniżej widać innych turystów, którzy idą dolnym szlakiem.

Dolna trasa, ta, którą lubię najmniej (bo widzimy więcej lasów niż wodospadów), oferuje mi jednak wizję wodospadów Iguazu, którą lubię najbardziej. Z tego punktu widzenia jest niebiańska strona, szczególnie małe dwupoziomowe wodospady i roślinność, która ukrywa się wzdłuż wodospadów (czego nie widać na zdjęciach). To jest moje ulubione zdjęcie wodospadu!

To z tą niebiańską wizją opuszczamy park, przemoczeni, zziębnięci, zmęczeni, ale szczęśliwi. Spotkaliśmy ptaki, których nigdy w życiu nie widzieliśmy, a także mini małpki jedzące (duże) mrówki ukryte w pniu drzewa. Ta strona wodospadu jest zdecydowanie jeszcze pełna zwierząt.

Bardzo zmęczeni dniem, idziemy na kolację do AQVA, argentyńskiej restauracjiserwującej steki. Porcje są tu zawsze monstrualne 😀 ale udało mi się wszystko skończyć.

Część 4: Budżet

Wizy do Brazylii i Argentyny są bezpłatne dla Francuzów. Ale jeśli jesteś Kanadyjczykiem, Amerykaninem… sprawdź stawki!

Aby przeczytać kompletny przewodnik po Iguazu i budżety zaktualizowane w październiku 2019, kliknij tutaj


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *