Zamki Doliny Loary (Francja): Chambord, Chenonceau, Blois & Villandry – Notatki z podróży


Mając obecnie dużo wolnego czasu, wracam do starych podróży, poprzez montaż filmów na bloga, jak również porządkowanie dysku twardego. Są trzy podróże, które chcę „odkopać”, ponieważ przywołują wspaniałe wspomnienia z moimi przyjaciółmi. Jedną z nich jest podróż do zamków nad Loarą.

To było w 2013 roku, ja miałem za dużo urlopu, JB nie. Zaproponowałem mojemu najlepszemu przyjacielowi zwiedzanie zamków nad Loarą, aby wykorzystać nasze dni RTT. Więc to właśnie w zimnie wyruszyliśmy na 3,5-dniowy road trip.

On miał zająć się transportem, a ja zakwaterowaniem. W tamtym czasie Airbnb było jeszcze czymś nowym, ceny były tanie w porównaniu do hoteli, a znalezienie taniego noclegu tuż obok zamków, było idealne. Airbnb w tamtym czasie było wciąż wierne swojej koncepcji B&B: Bed & Breakfast. Z prywatnym pokojem w domu właściciela. Właściciel musiał codziennie rano przygotowywać dla nas śniadanie. Nie znaliśmy tego pojęcia zbyt dobrze, więc kiedy wyjaśnił nam, że musimy dzielić z nim łazienkę, zrobiliśmy cholernie poważną minę ahahahah Jak to się zmieniło od tamtego czasu!

Mój przyjaciel znał już niektóre z zamków, ale nie miał nic przeciwko ponownemu ich zwiedzeniu. Jeśli chodzi o mnie, nie odwiedziłam jeszcze żadnego z nich, więc zgodziliśmy się na 4 zamki, które zostały uznane za obowiązkowe: Château de Chambord, Château de Chenonceau, Château de Villandry i Château de Blois. Będąc totalnym idiotą, jeśli chodzi o historię Francji, była to dla mnie dobra okazja, aby dowiedzieć się więcej o królach Francji, zwłaszcza, że te trzy zamki oferowały darmowe wycieczki z przewodnikiem.

P/s: Zrobiłem wtedy dużo zdjęć, aby potrenować z moją nową lustrzanką, ale z powodu awarii komputera i kradzieży laptopa, mogłem zapisać tylko kilka zdjęć z tej podróży

Zamek Chambord

Zaczęliśmy od tej najpiękniejszej, bo byliśmy tak podekscytowani jej odkryciem. Nie wyobrażałam sobie, że będzie tak duży, tak wystawny. Żeby dostać się do zamku, musieliśmy przejechać przez wielki las, jechaliśmy nie wiem jak długo. Mieliśmy cichą nadzieję, że zobaczymy jelenia, albo jakieś dzikie zwierzę, ale niestety nic nie zobaczyliśmy.

Nie wiem, czy to zaplanowałam, czy to był przypadek, ale udało nam się zmieścić w darmowej wycieczce z przewodnikiem, który oprowadził nas po zamku (no dobra, po najważniejszych pomieszczeniach).

Chłód tego zamku naznaczył mnie, podobnie jak pomieszczenie z taksydermią… i szczególnie brutalna scena polowania na ścianie. Najbardziej imponującą częścią zamku są podwójne schody obrotowe, prowadzące na szczyt… skąd można zobaczyć inne wieże o niezwykłej architekturze.

Największe wrażenie robił oczywiście widok, z którego widać było cały zamek. To było wystawne!

Zamek Chenonceau

Aby dostać się do zamku, trzeba było przejść przez długi rząd drzew. Po lewej stronie znajdował się mały labirynt. W mojej głowie labirynt + zamek = Lśnienie, horror, który kazano nam oglądać w liceum. Ale nie, to był labirynt dla dzieci. Zrobiliśmy to i tak, mając nadzieję, że znajdziemy coś ładnego w środku labiryntu. Niestety nie 🙁 Wydaje mi się, że do tej pory nie odwiedziłam żadnego satysfakcjonującego labiryntu. Powód: labirynt w filmie „Lśnienie” nigdy nie istniał w prawdziwym życiu, więc niemożliwe jest znalezienie w prawdziwym życiu odpowiednika czegoś, co nie istnieje 🙂

Tu jest zamek! Wiem, wiem, zdjęcie jest źle skadrowane, ale pokazuję Wam co mi zostało na dysku 😀

Zamek ten ma tę szczególną cechę, że znajduje się bezpośrednio na moście. W kuchni zamkowej znajdowały się otwory, przez które kucharze spuszczali wiadro i bezpośrednio czerpali połów dnia, dostarczony przez rybaków. Zamek ten został podarowany Diane de Poitiers, kochance Henryka II. A chlubą zamku, poza sprzętem kuchennym, jest ta wielka galeria nad „mostem”.

Oczywiście, drzwi po drugiej stronie mostu są zamknięte. Podczas II wojny światowej, wielka galeria Chenonceau była jedynym dostępem do wolnej strefy, rodzina dziedzica ułatwiła potajemne przejście wszystkich tych, którzy uciekli przed nazistowską tyranią. Amerykański prezydent, Harry Truman, uczynił ją miejscem swojej pierwszej wizyty we Francji. Piętro wyżej jest nadal zajmowane przez spadkobierców i nie jest dostępne dla zwiedzających.

Tak bardzo spodobał nam się ten zamek, że zostaliśmy w nim tak długo, jak tylko mogliśmy. Nawet po zwiedzaniu z przewodnikiem. Miał dobrą atmosferę, myślę, że z bardzo kobiecą energią, ładne szczegóły, światło, jest ciepła strona w przeciwieństwie do chłodu zamku Chambord.

obraz źródłowy

Zamek w Villandry

Ostatni przystanek: zamek Villandry, bardzo znany z okazałego ogrodu. Cóż, ponieważ przybyliśmy w najgorszym momencie, ogród nie był w najlepszym stanie. Udało nam się zwiedzić wnętrze, które nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Wizyta była jednak ogólnie interesująca, a my dowiedzieliśmy się kilku soczystych szczegółów na temat ogrodu: kiedyś zatrudniali około 100 osób. Teraz, dzięki maszynom, ich liczba zmniejszyła się do 10 ogrodników! Obok jest jeszcze jeden ogród, który służy tylko do zastępowania brzydkich roślin w głównym ogrodzie.

Słysząc o warzywach dostępnych dla zwiedzających podczas zbiorów, zapytaliśmy o nie, po czym otrzymaliśmy pogardliwe spojrzenie, jakbyśmy myśleli, że jesteśmy w „Restos du Coeur”, podczas gdy byliśmy po prostu ciekawi, jak smakują naprawdę organiczne warzywa, uprawiane w stuletnim ogrodzie. Gdyby wskazała mi doniczki z pomidorami do kupienia, chętnie bym je kupił. Szczerze mówiąc, stosunek pracowników do tej sprawy naprawdę mnie zmroził, zwłaszcza że promowali ją zarówno na swojej stronie internetowej, jak i w telewizyjnym filmie dokumentalnym. W tym zamku również znajduje się labirynt, ale rozczarowani tym w Chenonceau, nie chcieliśmy odkrywać tego.

Edit Wrzesień 2020, moja siostra odwiedziła ten sam zamek w lipcu 2020, oto zdjęcia, które mi wysłała:

Zamek Blois

Następnie udaliśmy się na zwiedzanie zamku Blois, który w rzeczywistości składa się z 3 zamków, o różnych stylach. Wycieczka z przewodnikiem była tam również darmowa, ale ponieważ nie było zbyt wielu zwiedzających, stała się wycieczką prywatną i mój przyjaciel, który był bardzo dobrze zorientowany w tamtych czasach, był w stanie zadać wiele celnych pytań przewodnikowi, który miał chyba z 10 prac na temat tego zamku i królów Francji. Wiedziała wszystko i potrafiła powiedzieć, kto jest kim na każdym obrazie. Pamiętam, że spędziliśmy dobre pół godziny analizując obraz o zamachu na księcia de Guise.

To właśnie tutaj zobaczyliśmy gabinet Katarzyny de Medici i jego małe buteleczki, w których znajdowała się trucizna. Ten zamek przemówił do mnie najbardziej ze wszystkich zamków, które odwiedziłem podczas tej podróży, ponieważ widziałem powieść Alexandre Dumas „La Reine Margot” (i film, jak również) przed przyjazdem, więc moja wiedza o tej epoce była stosunkowo świeża w moim umyśle. W dodatku z tak interesującą przewodniczką i koleżanką zadającą dobre pytania, sprawiło to, że wizyta była niezwykle satysfakcjonująca, mimo że zamek (mały, ciemny i niejednorodny) na pierwszy rzut oka nie prezentował się zbyt ciekawie.

Miasto jest piękne, szkoda, że nie mieliśmy czasu, żeby się tam zatrzymać.

Mam nadzieję, że podobał Ci się ten mały pamiętnik z podróży. To jest pisane z moich wspomnień, więc nie jest tak kompletne jak zwykle. W każdym razie, po tym road tripie, razem z przyjaciółką zdecydowałyśmy, że nigdy więcej nie zjemy śniadania w Airbnb, bo to co przygotował dla nas właściciel było zbyt złe ahahaha 😀 Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że kilka lat później będę mieszkać w Airbnb przez cały rok…

, , ,

Jedna odpowiedź do “Zamki Doliny Loary (Francja): Chambord, Chenonceau, Blois & Villandry – Notatki z podróży”

Skomentuj Małgorzata Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *