Trzy dni w Salento (Kolumbia): mała wioska w regionie kawowym


Z Bogoty kontynuujemy naszą podróż do Salento, z Philippe’m, ojcem JB, który jest obecnie na wakacjach w Kolumbii.

Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne

Część 1: Podróż

Jak dojechać do Salento z Bogoty?

Mamy do wyboru autobus, który jedzie prawie cały dzień, albo 45-minutowy lot. Opcja samolotowa została przegłosowana jednogłośnie. Bardzo mądra decyzja, bo widok z mojego okna zapiera dech w piersiach.

Myślę, że po pięknych krajobrazach widzianych z okna w Kolumbii, warto dopłacić do wyboru miejsca przy oknie (my nie mieliśmy dopłaconej opcji wyboru miejsca, miałam szczęście, że miałam okno).

Wylądowaliśmy w Pereira około 11 rano i czekaliśmy na autobus 206, który zabrał nas na terminal autobusowy (1h). Przyjeżdżamy na terminal o 12:28, i wahać się przed kasą biletową dla Salento, mówiąc nam, że jest zbyt późno, aby wziąć autobus na 12:30, ale człowiek sprawia nam znak do naśladowania go. Rozsiadamy się spokojnie w autobusie, a bilety zapłacimy na końcu (1h15 podróży).

Szczegółowe wyjaśnienia, rozkłady jazdy i ceny na tej trasie są dostępne w tym artykule

Autobus zatrzymuje się najpierw na terminalu autobusowym w Salento (niedaleko naszego hotelu El Zorzal). Do autobusu wsiadł mężczyzna, który powiedział nam, że jeśli chcemy wrócić do Pereiry tego samego dnia, musimy kupić bilet od razu, bo biuro sprzedaży zamykają o 16:30. Następnie autobus jedzie dalej na rynek główny.

DZIEŃ 1: Wizyta w fince

Dora Odkrywca

Podróż z Pereira do Salento jest bardzo przyjemna, ponieważ krajobrazy są przepiękne. Siedzę obok kolumbijskiej kobiety i myśląc, że jestem sam, zaczyna mówić do mnie po… angielsku. Rzadko spotyka się kolumbijską kobietę, i to starszą, która tak dobrze mówi po angielsku. Kiedy zbliżamy się do Filandii, mówi mi, że tam się urodziła, ale teraz ma inny domek w Salento. Poleca nam, żebyśmy tam pojechali, jest ładniej niż w Salento. Kiedy mijamy Boquię, ona również radzi mi spędzić tam trochę czasu, bo rzeka jest bardzo ładna.

Pytam go o radę w sprawie restauracji w Salento i w końcu jemy razem lunch.

od lewej do prawej: ja, Dora i Philippe

Ma na imię Dora i oczywiście wszyscy nazywają ją Dora Odkrywca. Dora zabiera nas do restauracji, w której jada obiady od ponad 10 lat. Według niej jest tam bardzo czysto i świeżo, w przeciwieństwie do dobrze urządzonych, ale brudnych restauracji turystycznych. Hodowla pstrągów znajduje się w następnej dolinie, Cocora Valley.

Restauracja nazywa się Antorchas, jest bardzo dyskretna w porównaniu z innymi, może natkniesz się tam na Dorę podczas lunchu 😀 Jeśli tak, pozdrów ją w naszym imieniu.

Pstrąg, tutejsza specjalność, jest przepyszny. Decydujemy się na trucha asada każdy, w towarzystwie sałatki i ogromny chip plantain. W ciągu 3 dni będziemy jeść prawie same pstrągi, ale ten w Antorchas pozostaje rzeczywiście najlepszy, najświeższy, o największym smaku. Po obiedzie umawiamy się z Dorą: niedziela w południe (2 dni później), w tej samej restauracji.

Finca Las Acarias

W okolicy znajduje się wiele fincas (farm kawy). Wszystkie fincas wymienione w przewodnikach turystycznych są nieznane miejscowym. Zapytaliśmy o to Dorę i innego Kolumbijczyka w autobusie, oboje odpowiedzieli „you mean avocado plantations?” #facepalm więc tutejsze farmy nie są aż tak znane, lepiej spodziewać się czegoś mniej lub bardziej turystycznego.

Idziemy na główny plac, z którego odjeżdżają jeepy do fincas.

Chciałem pójść do Finca de don Elias, poleconej przez mojego byłego kolegę; ale powiedziano mi, że zamyka się dość wcześnie, musiałem wyjść o 14:00. Za późno.

Następnie decydujemy się na Finca Las Acarias, małą farmę podobną do tej pierwszej… ale sprzedawca biletów na jeepa koniecznie chce mi sprzedać bilety na Finca Buenos Aires i jej 2-godzinną wycieczkę po kawie (droższą, dalszą i według niej bardziej „interaktywną”).

Co robiłbym przez dwie godziny na plantacji kawy? Ja nawet nie piję kawy. Nalegam, aby pojechać do Las Acarias, gdzie zwiedzanie trwa tylko 1 godzinę

12 000COP/osoba za wycieczkę z przewodnikiem po farmie (Las Acarias).
6000COP/osoba za przejazd Jeepem w obie stronyWyjazd Jeepem
co 30 minutWszystkie
te bilety można kupić bezpośrednio w biurze na głównym placu obok
JeepówSprzedawczyni mówi po angielsku/hiszpańsku, a nawet trochę po francusku



godziny odjazdu Jeepów do „fincas cafeteras

Jest napisane, że max. 8 osób, ale kończymy z 15 w jeepie, niektórzy siedzą, niektórzy stoją, wiszą na drążku z tyłu. Na szczęście podróżujemy lekko.

Po 20 minutach niewygodnej trasy, jako pierwsi wychodzimy (fuj, już nie możemy wytrzymać) na Las Acarias. Przewodnik po farmie od razu proponuje nam kawę (bardzo skoncentrowaną i bardzo gorzką), nie znam się na kawie, żeby stwierdzić czy jest dobra czy zła. I tak nie lubię kawy, ale ta pachnie bardzo ładnie. Wycieczka odbywa się w języku angielskim lub hiszpańskim, do wyboru.

Po prezentacji zwierząt obecnych na farmie: Monu, Mona, Hercules, Mario, Antonio (w nawiązaniu do Marii Antoniny)…

… przewodnik pokazuje nam warzywa i drzewa owocowe z gospodarstwa tylko do konsumpcji rodziny. Aby być całkowicie autonomicznym, tylko dla 3 osób, potrzebujesz ogromnego wzgórza. Wydajność jest bardzo niska, ponieważ wszystko jest organiczne.

Następnie pojawiają się rośliny kawowe (tylko Arabica). Aby uzyskać dobre zbiory, potrzeba minimum 3,5 roku, dlatego gospodarstwa są przekazywane z pokolenia na pokolenie

małe sadzonki kawy
JB i Philippe

W tym gospodarstwie, po 5 latach rośliny są przycinane (w przeciwnym razie nie dają już nasion), a po 15 latach są wymieniane. Pomiędzy krzewami kawy sadzi się bananowce, aby zapewnić cień dla rolników i wodę dla roślin.

W ciągu roku odbywa się tylko jeden zbiór (między majem a czerwcem) i w tym okresie płaci się za dodatkową siłę roboczą. W zależności od umiejętności, zbieracze mogą wybrać wynagrodzenie za godzinę lub za kilogram. Dobry pracownik może dostać do 25€/dzień (9 godzin pracy). Płaca minimalna wynosi 9€/dzień.

Zebrane ziarna kawy są najpierw usuwane z ich wierzchniej warstwy (kierunek kompostu), następnie poddawane fermentacji, myte i suszone na słońcu. W ten sposób eksportuje się ziarna, ponieważ prażenie odbywa się w krajach docelowych (zgodnie z gustem danego kraju).

Na koniec zwiedzania proponuje się nam drugą kawę (nie dziękujemy!).

Zauważam lecącego drona i szybko odnajduję jego właściciela, któremu zadaję mnóstwo pytań. To DJI Mavic Air z niesamowitą autonomią i zasięgiem 8 km! Mój dron jest przy nim jak mała zabawka.

Powiedział mi, że jego drony były sprawdzane przy wylocie i przylocie do Kolumbii, ale ponieważ jego torba na drona (zawierająca kilka baterii litowych) jest zatwierdzona przez przepisy lotnicze, wszystko poszło dobrze. Radzi mi również, abym edytował zdjęcia i filmy zrobione dronem, ponieważ nawet jego są trochę pozbawione kontrastu.

Nie mogę wam podać jego kanału na YouTube, ponieważ on go nie ma. Dla niego to tylko hobby, które ma go zająć podczas podróży. Takie jest też moje podejście, robię zdjęcia z drona i filmuję, niekoniecznie je montuję czy pokazuję, ale jest to dla mnie świetna zabawa.

Ogradzamy jeepa, który przejeżdża tuż przed farmą. W tym sensie, wszystkie jeepy jadą do Salento, możemy zatrzymać się w każdym, wsiąść i zapłacić (gotówką lub okazując bilet powrotny). Tarcze zegarów w jeepie w ogóle nie działają. Kierowca mówi mi, że jeep ma już 57 lat, a on ma go od 15 lat. Stał się bardzo silny w naprawie samochodów (zaskoczyłeś mnie) i regularnie je maluje. Jeśli wsiądziecie do jeepa nr 26, to on jest naszym kierowcą!

Nasz hostel

Docieramy na plac i idziemy 3 minuty do naszego hostelu El Zorzal (link Booking). Wszystko jest bardzo czyste, ciche, bardzo ładne z hamakami w ogrodzie i ładny widok na okolicę. Tylko 20€ za prywatny pokój (płatność gotówką lub kartą kredytową z kilkoma dodatkowymi opłatami).

Spieszymy na nieco wyżej położony punkt widokowy, oddalony o minutę spaceru (w zasadzie przed czyimś domem), by obejrzeć zachód słońca. Nie jest niesamowity, ale wciąż bardzo ładny.

Centrum miasta staje się bardzo żywe. Ponieważ jest to mała i spokojna miejscowość, bez problemu wychodzimy wieczorem na miasto. Trzeba jednak uważać na psy i zmieniać chodnik , gdy się je zobaczy, bo niektóre bronią swojego terytorium bardziej niż inne.

DZIEŃ 2: Dolina Cocora

Budzi nas śpiew ptaków. Są gorsze sposoby na pobudkę, ale te ptaki są bardzo wczesne. Dziś udamy się do Doliny Cocora (dziennik podróży w innym artykule) i spędzimy 5h30 spacerując (zamiast planowanych 2h-3h).

Po powrocie do Salento, kogo widzimy? Dora Odkrywca!!! Wygląda na bardzo rozczarowaną i pyta nas, dlaczego nie przyszliśmy do restauracji w południe. Mówimy jej, że wizyta jest na następny dzień (niedziela), a nie na dzisiaj. Biedactwo, myliła się, nawet gotowała dla nas i miała nas zaprosić do swojego domku 🙁

Przynajmniej przez przypadek mogliśmy się spotkać i pożegnać. Głupio byłoby pójść do restauracji następnego dnia w południe, nie widząc jej i nie rozumiejąc dlaczego.

Ponieważ w pierwszym hostelu nie ma już wolnych miejsc, zmieniamy hostel i idziemy do Posada Plaza Salento. Bardzo zmęczeni tym długim dniem wędrówki, zadowoliliśmy się jakimiś przekąskami, a następnie snem. Niestety w weekend odbywa się mały koncert tuż przed naszym hotelem 😀

DZIEŃ 3: Zwiedzanie Salento i powrót do Medellín

Jest 7:30, idziemy na terminal autobusowy kupić bilety na odjazd o 10:00. Według strony internetowej zostało jeszcze 12 miejsc, ale nigdy nic nie wiadomo 😉

Szybko odwiedzamy Salento, bo w końcu zwiedziliśmy tylko jego okolice, ale nie samo miasto. Jest niedziela i wielu turystów przybywających z Armenii (kolumbijskie miasto) już tam jest. Wiele z nich wchodzi na mirador (+200 kroków), a następnie udaje się do doliny Cocora.

Carrera 6, z jej sklepami i drogą prowadzącą do punktu widokowego

Kościół na głównym placu jest bardzo prosty z zewnątrz, ale bardzo ładny w środku. Drzwi są zawsze otwarte, więc nie wahaj się zajrzeć.

8 godzin jazdy autobusem do Medellín

Czas na autobus powrotny do Medellin. Mogliśmy wziąć samolot z Pereiry, ale spóźniliśmy się i zostały nam tylko drogie bilety (100€ zamiast 30€). Z powodu robót drogowych jest to 8 godzin jazdy (zamiast zwyczajowych 6) i są tylko 2 pasy ruchu.

Z drugiej strony, autobus jest raczej luksusowy: wyposażony w toalety, wtyczkę, USB i indywidualny ekran… (jak w samolocie), a przede wszystkim przepiękne krajobrazy… tak bardzo, że nie mogłam nawet zasnąć: było zbyt wiele rzeczy do oglądania. Przez przypadek mam szansę znaleźć się po prawej stronie, gdzie krajobrazy są najbardziej imponujące.

Po drodze zgadujemy plantacje kawy, awokado, mango… wszystko jest zielone i jest mnóstwo ptaków.

Zatrzymujemy się w małej restauracji przy drodze na lunch i jedziemy non-stop do Medellín. Autobus zatrzymuje się przed stacją metra Sabaneta , po czym jedzie dalej do terminalu del sur. Zatrzymujemy się jednak przy metrze, ponieważ jest ono oddalone tylko o 5 stacji od Poblado, naszej dzielnicy.

To już koniec tego 4-dniowego mini road-tripa z Filipem. W kolejnych 4 podróżach odwiedzimy Medellín i okolice.

Oto nasz vlog dla tych, którzy wolą wideo

Część 2: Praktyczne wskazówki

Transport, stawki i rozkłady jazdy z (Pereira, Medellin, Jardin)/do Salento są wyjaśnione tutaj

Jeśli kiedykolwiek ta informacja nie jest aktualna, wiedz, że Kolumbijczycy są niezwykle mili, będą wiedzieli jak Cię poinformować i znaleźć dla Ciebie autobus, nie martw się.

Podróżowanie transportem publicznym w Kolumbii jest bardzo proste, główną trudnością są duże odległości między miastami. Nie licz na to, że Google Maps poda Ci dokładny czas przejazdu autobusu. Jest tam dużo gór i konstrukcji. Jeśli nie masz zbyt wiele czasu, zawsze możesz polegać na samolocie, który w Kolumbii nie jest bardzo drogi, pod warunkiem, że podróżujesz z podręczną torbą.

Jeśli, tak jak Philippe, nie mówisz po angielsku lub hiszpańsku i nie masz do dyspozycji agencji Anh-JB, możesz również przyjechać do Kolumbii na wycieczkę na zamówienie

Bankomaty w Salento

W Salento jest kilka bankomatów, warto zabrać ze sobą trochę gotówki (zwłaszcza na autobusy), ale bez problemu można ją wypłacić na miejscu (opłata wynosi 1,7% kwoty wypłacanej kartą międzynarodową). Niektóre restauracje akceptują karty kredytowe.

Do zabrania z sobą

Salento jest na wysokim nastawieniu (1850m) i może być konieczne wspinanie się do 2860m w dolinie Cocora. Przez 4 dni podróżowałem w 1 t-shircie i 1 swetrze z wełny merynosów (biorąc codziennie prysznic) i to wystarczyło.

Nawet jeśli bardzo się spocisz w Cocora Valley, koszulki nie śmierdzą. Jeśli więc chcecie podróżować lekko i nie marznąć, to polecam:

  • koszulka z krótkim rękawem z wełny merynosów
  • sweter z długim rękawem z wełny merynosów
  • tani k-way (często pada tu deszcz)
  • para spodni turystycznych i para spodni na zmianę
  • buty terenowe i 2 pary skarpet
  • parasol
  • parę zatyczek do uszu
  • piżama
  • coś do jedzenia

Budżet

  • Taxi Bogota => lotnisko Bogota: 30 000COP (z aplikacją Cabify)
  • Samolot Bogota => Pereira: 30€ (z aplikacją Cabify)
  • Pereira => terminal autobusowy Pereira (autobus 26): 2100COP
  • Terminal autobusowy Pereira => Salento : 8000COP/osoba
  • Salento => wizyta w finca : 18000COP (wizyta + transport)
  • Autobus Salento => Medellin: 54 000COP
  • Zakwaterowanie: 20€/noc za pokój dwuosobowy: El Zorzal (link do rezerwacji), bardzo blisko terminalu autobusowego, 3mn pieszo od centrum miasta, z pięknym widokiem na góry, bardzo cichy, ciepła woda, hamaki w ogrodzie, obfite śniadanie
  • Restauracja: liczyć od 15 000COP do 23 000COP za danie, i 6000COP za napój. Gorąco polecamy restaurację Antorchas, tańsza i lepsza od pozostałych.
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *