Wraz z El Nido, Puerto Galera przyciąga wielu emigrantów. Imponująca ilość wymarzonych plaż, które oferuje to małe miasteczko oraz bliskość Manili (tylko 3 godziny jazdy statkiem i autobusem) sprawiają, że jest to idealne miejsce do życia na Filipinach. Jeśli uda nam się wyemigrować przed końcem podróży dookoła świata, to właśnie tutaj wyobrażamy sobie nasze życie na chwilę obecną.
Część 1: Podróż
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Podróż
Podróż z Coron do Puerto Galera jest jedną z najdłuższych jakie odbyliśmy, z małą niespodzianką w Calapan, gdzie powiedziano nam, że o tej porze (20:00) nie ma już autobusu do Puerto Galera, podczas gdy w biurze podróży w Coron powiedziano nam, że ostatni autobus odjeżdża o 23:00. W zasadzie na Filipinach każdy zna swój mały obszar, ale to wszystko. Informacje te muszą być zadawane na każdym etapie. Musimy więc zostać jedną noc w Calapan i następnego dnia pojechać jeepneyem (stare jeepy porzucone przez amerykańską armię po drugiej wojnie światowej) do Puerto Galera.

Puerto Galera znajduje się na dużej wyspie Mindoro (która również jest regionem Filipin). Mindoro podzielone jest na dwie części: Mindoro Occidental i Mindoro Oriental. Na Filipinach nie są zbyt natchnieni w nazwach miast, więc możliwe jest posiadanie tej samej nazwy miasta np. Sabang dla dwóch różnych regionów. Dla Mindoro, są 2 San Jose, jeden znajduje się na Mindoro Occidental, a drugi na Mindoro Oriental. Tak więc, podczas wyszukiwania (hoteli lub autobusów), musisz również wpisać nazwę regionu.
Mimo wszystkich kłopotów z dotarciem do tego małego nadmorskiego miasteczka, od razu przypadło nam do gustu. Zatrzymujemy się na jedną noc w Badladz Dive Resort, niedaleko portu, z którego odpływają łodzie wycieczkowe, niedaleko centrum miasta, gdzie wszystko się dzieje. A potem, aby lepiej cieszyć się morzem, postanawiamy przenieść się do oddalonego o 1,5 km Badladz Beach Resort, hotelu tej samej grupy z widokiem na spokojną plażę, z której codziennie rano wypływają rybacy. Mieliśmy szczęście mieć pokój najbliżej plaży: co za przyjemność iść spać i obudzić się przy dźwięku morza myjącego się na piasku!
Przez pierwsze dwa dni padało jak szalone, co pozwoliło mi zrobić postępy w nauce hiszpańskiego, jednocześnie ciesząc się dobrym jedzeniem w hotelu.
Skorzystaliśmy również z możliwości wizyty u lekarza. Tropikalny klimat przysparza nam wielu zmartwień, już trzeci raz od czasu podróży po świecie jesteśmy u lekarza (w ciągu 4 miesięcy). Zaletą Filipin jest to, że wszyscy mówią po angielsku. Tak więc nawet w „wiejskiej” przychodni konsultacje odbywają się w języku angielskim. Lekarz, bardzo miły i kompetentny, poświęca cały swój czas, aby wyjaśnić nam, dlaczego i gdzie, jak przyjmować leki, wypełnić formularz zdrowotny, który ma być wysłany do naszej firmy ubezpieczeniowej, a nawet dziękuje nam za przyjazd na Filipiny. Wszystko to za 600 pesos (12€) i 800 pesos na leki (16€); To nas bardzo uspokaja, bo jeśli zdecydujemy się tu osiedlić, to przynajmniej na poziomie medycznym nie będziemy musieli się o nic martwić.
Przejazd trójkołowcem jest tu droższy niż w El Nido czy Coron, częściowo ze względu na ukształtowanie terenu (jest tu sporo wzniesień, na które trzeba się wspiąć) i bliskość stolicy. Wydaje się, że widzą dużo więcej turystów, ponieważ mieliśmy więcej prób zawyżania cen niż w innych małych miastach.
Dzień 3: Skuter i kajak
Trzeciego dnia wypożyczamy skuter, aby objechać plaże: Sabang Beach, White Beach, Aninuan Beach.

To jest White Beach, kiedy jest wietrznie, fale są bardzo silne. Piasek jest biały i drobny, jest to najlepsza plaża, ponieważ wszystkie inne, które odwiedziliśmy miały dużo kamieni. Co nam się podobało: koreańska restauracja na końcu plaży.


Plaża Sabang, w bardzo ruchliwej okolicy. Przyszliśmy tu zarezerwować bilet do Manili i porozmawiać z piękną agentką podróży, która objechała świat w poszukiwaniu nurkowania. Powiedziała nam, że Puerto Galera jest drugim najlepszym miejscem do nurkowania na świecie. Szkoda, że JB nie jest zbytnio zainspirowany, aby to zrobić. Ale to tylko odroczenie.

Aninuan Beach, prywatna plaża bardzo dobrze znana Filipińczykom, za wstęp na nią płacimy 10 pesos od osoby (0,2€). Piasek jest pełen kamyczków, ale nie rani stóp. Właściciele mają dużo zwierząt: kury, kaczki, psy, małpę. Wszystkie są urocze. Nie lubię robić pocztówkowych zdjęć, ale plaża jest naprawdę pocztówkowa.

A to jest zdjęcie z naszego hotelu, Badladz Beach Resort. Za 20€ za noc dostajemy to + mały basen. W hotelach Badladz podoba mi się to, że nie musisz się o nic martwić. Hulajnoga – telefon z hotelu i ktoś podrzuca hulajnogę przed hotel. Masaż? Masażystka przychodzi o wyznaczonej godzinie i masuje Cię w Twoim pokoju.

Wypożyczamy kajak dla dwóch osób (300 pesos) i płyniemy dookoła zatoki. Dzieci rybaków pozdrawiają nas i trzymają się naszego kajaka, ale nie możemy ich zabrać ze sobą, jest za ciężki 🙂 Wszyscy się śmiejemy i żegnamy.
Wieczorem jemy kolację w pobliżu Hundura w pizzerii, która sprzedaje pizze na metry. JB prawie udaje się skończyć 50-centymetrową pizzę, podczas gdy ja zadowalam się małą sałatką i szaszłykami kupionymi na ulicy (mniam!).
Dzień 4:
Ostatni dzień w Puerto Galera. Program 100% farniente: plaża, basen, hamak. Właściciel naszego hotelu ma na imię Sean. Przyjechał na Filipiny w 1999 roku na 2 tygodnie wakacji i nigdy nie wrócił. Rozumiemy jego „wypalenie”, jak i wszystkich innych emigrantów (podobno to bardzo częste, że turyści przyjeżdżają tu i nigdy nie wyjeżdżają). Widzieliśmy wiele domów i apartamentów do wynajęcia na miesiąc, od 200€/miesiąc. Skuter kosztuje około 400€. W bui bui każde danie kosztuje 60 pesos (1,2€). Wiza na 6 miesięcy, odnawialna, kosztuje 100€. I możesz zostać tu tak długo, jak chcesz, z wizą turystyczną, bez konieczności uzasadniania swojej działalności. Przed opuszczeniem kraju musisz jedynie poprosić o pozwolenie na wyjazd (jeśli przebywasz tu dłużej niż 6 miesięcy) i to wszystko. W przypadku tajfunu można polecieć do innego regionu za 50€, lub do innego kraju (Wietnam) za 50€. Wszyscy mówią po angielsku, wszyscy są mili, jest tak wiele rzeczy do zobaczenia. Jedynym negatywnym punktem jest połączenie internetowe, ale w Puerto Galera połączenie jest bardzo dobre.
Część 2: Praktyczne wskazówki
Jak dojechać
Z Coron: aby dostać się z Coron do Puerto Galera, należy być przygotowanym na dużo transportu i podziwianie pięknych krajobrazów. Filipińczycy pomogą Ci na każdym kroku, więc nie martw się. Wsiądź do łodzi o 8 rano (nie ma łodzi w czwartki i niedziele) do San Jose (Western Mindoro). Podróż trwa około 5 do 6 godzin. Tricyklem dojeżdża się do terminalu autobusowego. Stamtąd jedź autobusem do Calapan (podróż trwa od 6 do 7 godzin. Autobus może Cię wysadzić w Roxas, a z Roxas jedziesz autobusem do Calapan). Jedna noc w Calapan, a następnego dnia autobus lub Jeepney do Puerto Galera (1h). Koszt: 1000 pesos/łódź/osoba. Tricykl: od 10 do 25 pesos/osoba. Autobus San Jose -> Calapan : 430 pesos/osoba. Jeepney Calapan -> Puerto Galera: 80 pesos/osoba.
Z Manili: aby dostać się z Manili do Puerto Galera, firma Sikat oferuje wycieczki combo (łódź + autobus). Autobus przyjeżdża na molo w Batangas, następnie łódź zabiera Cię do Sabang w Puerto Galera. Wycieczka trwa 4h30. Koszt: 800 pesos/osoba
Z Manili: można popłynąć samolotem morskim (jeśli są zbyt duże fale, nie będzie łodzi między Batangas a Puerto Galera). Jest to doskonała alternatywa, jeśli koniecznie musisz lecieć z Manili, a pogoda nie sprzyja wycieczce łodzią. Koszt: 5000 pesos/osoba. Skontaktuj się z Aloną pod numerem 0917-824-3551 lub a3gbmanagement(at)gmail(dot)com
Jak opuścić Puerto Galera
W Puerto Galera nie ma lotniska, więc lepiej jest udać się do Manili z firmą Sikat (4h30 drogi), aby stamtąd polecieć samolotem w kierunku innych miast.
Nie polecam jechać do Coron z Puerto Galera, bo to upierdliwe. Ale jeśli chcesz to zrobić, jedź bardzo wcześnie do Calapan, a następnie weź autobus do San Jose. 5 dni z 7, jest łódź do Coron o 8 rano.
Porady
- Tutaj każda przejażdżka kosztuje 25 pesos/osoba (współdzielony tricykl), ale jeśli weźmiesz zaparkowany tricykl, taryfa przełącza się na tryb „prywatny tricykl”, tak to już jest. Szukajcie więc trójkołowca na drodze zamiast zaparkowanego tricykla, bo przejazd do White Beach (5km) może kosztować 150 pesos.
- Okolice Hundura Beach są bardzo żywe i mało turystyczne (wioska rybacka), warto tam pójść coś zjeść, zatankować lub pójść do fryzjera
- Gorąco polecamy Badladz, jego hotele i apartamenty do wynajęcia na miesiąc
- Widzieliśmy kilka domów na wodzie w pobliżu plaży Dulangan, nie jest ona odcięta od świata, bo w okolicy jest szkoła, ale pozostaje spokojna, a widok jest piękny (patrz zdjęcie z restauracji w rogu).
