Managua, pierwsze dni w Nikaragui & mikro-bus do Granady


Krótki artykuł, który opowie Wam o naszych pierwszych dniach w Managui, stolicy Nikaragui.

Wyruszyliśmy z Panama City, gdzie spędziliśmy 2,5 dnia. Przy odprawie nie poproszono nas o bilet wyjazdowy, ale o książeczkę szczepień przeciwko żółtej febrze(fiebre amarilla). Na szczęście mamy go (zrobiony w 2016 roku przed wyjazdem w trasę po świecie).

Kiedy przyjeżdżamy do Managui, ktoś sprawdza nas maszyną, czy mamy gorączkę, czy nie. Książeczka szczepień przeciwko żółtej febrze(fiebre amarilla) jest wymagana przy wyjściu z samolotu (to dlatego, że pochodzimy z jednego z krajów dotkniętych tą chorobą).

Przechodzimy przed imigrację, gdzie płacimy 10$/os. za wstęp.

To najspokojniejsze lotnisko na świecie, nie nękają nas nawet taksówki. Trzeba ich zapytać czy mogą się nami zaopiekować 😀 Ogłaszają nam wszystkim taryfę około 25$ do naszego hotelu. Za dużo!

Wypłacamy pieniądze w bankomatach Banpro, bez opłat na lotnisku, podczas gdy w mieście jest to 1,5% do 4$/wypłata. Nie rozumiem.

Kupujemy kartę SIM w Claro(info i ceny tutaj). Ponieważ mówimy po hiszpańsku i pytamy o cenę w cordobas, mamy mniej przechlapane niż inna para – nie mówiąca ani po angielsku, ani po hiszpańsku – która płaci 10$ za prawie to samo.

Wtedy zaczyna padać jak szalony. Wody jest tak dużo, że robi się niezły hałas. Na ulicy nawet studzienki kanalizacyjne są otwierane, żeby woda szybciej spływała – i nie udaje im się to tak dobrze, że zamiast tego robi się fontanna.

Dzięki aplikacji Ray (odpowiednik Ubera), wyścig kosztował nas tylko 250 cordobas (7,4$ zamiast 25$ zapowiadanych przez taksówki). Płatność gotówką

Nasz hotel to kondominium w zamożnej okolicy i niestety nie ma tam zbyt wielu restauracji (normalnie powinno być kilka, ale z powodu kryzysu w zeszłym roku wiele projektów tego typu jest niedokończonych).

W odległości 1 km znajduje się centrum handlowe, ale nie możemy nawet chodzić (szybka droga bez chodnika). Albo musimy wziąć VTC z Rayem (wstyd, na taką odległość), albo zamówić dostawę do domu. Zauważamy dostawcze skutery z logo Hugo i w końcu udaje nam się złożyć u nich zamówienie. Yippee! Z drugiej strony płatność jest zawsze dokonywana gotówką, a aplikacja podczas składania zamówienia pyta, czy tak lub nie, dostawca musi wydać resztę.

To, co jest trochę wstydliwe w tym mieście, to fakt, że nie ma tu centrum, po którym można by spacerować i zwiedzać. Prawdziwe centrum miasta zostało zniszczone podczas wybuchu wulkanu. W przeciwnym razie Managua byłaby jak inne dzisiejsze miasta kolonialne Leon i Granada.

Tutaj prędkość połączenia jest bardzo szybka, ale już nie możemy się doczekać, kiedy opuścimy to pozbawione uroku miasto i udamy się do Granady.

Managua -> Granada mikrobusem

Za radą Lauriane jedziemy VTC do terminalu autobusowego UCA (100 cordobas).

Terminal autobusowy” to duże słowo, gdyż jest to po prostu dość nieuporządkowane miejsce, z którego odjeżdża kilka mikrobusów (24 miejsca).

Jak tylko taksówka zatrzymuje się przed autobusem z napisem „Granada”, ktoś zabiera nasze bagaże i wkłada je do bagażnika autobusu. JB idzie za tragarzem, żeby nie zniknął z naszym bagażem, a ja płacę taksówkarzowi. Podróż z Managui do Granady kosztuje tylko 33 cordobas/osobę. Walizki są w bagażniku, ale i tak żąda się od nas zapłaty za walizki. Nie wiedzieliśmy, że jest to dopuszczalna praktyka i odmówiliśmy zapłaty. Mój nauczyciel hiszpańskiego powiedział mi później, że dopuszczalne jest płacenie połowy ceny za bagaż, nawet jeśli znajduje się on w bagażniku i nie zajmuje miejsca.

Przeczytaj więcej o naszej przygodzie w Granadzie tutaj

mikrobus
wewnątrz mikrobusu

Czy podobał Ci się ten artykuł? Sprawdź wszystkie nasze podróże i praktyczne przewodniki po Nikaragui tutaj

, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *