1 dzień w Toronto (Kanada)


Właściwie spędziliśmy tydzień w Toronto, ale po 15-dniowym urlopie na Islandii, dużo pracowaliśmy, pojechaliśmy nad wodospad Niagara i musieliśmy długo czekać, aż wyjdzie słońce.

Wychodzimy więc na ulicę, mając na sobie wszystkie warstwy zimowych ubrań, bo oczywiście jest słońce, ale nadal jest bardzo zimno. Zaczynamy w High Parku niedaleko naszego domu, mając nadzieję zobaczyć kwitnące drzewa wiśni. Ale nie było tam absolutnie NIC. W tym roku zima była wyjątkowo długa, a my jesteśmy w Toronto na 2 tygodnie przed kwitnieniem. Szkoda.

Hokejowa Galeria Sław

Jedziemy metrem i autobusem do centrum miasta, gdzie stare domy sąsiadują z drapaczami chmur.

Hokej jest sportem narodowym, a w Hockey Hall of Fame można podziwiać wszystkie puchary, które zdobyły kanadyjskie drużyny. Wstęp jest płatny, a ponieważ nie wiemy o nim zbyt wiele, odwiedzamy tylko sklep z pamiątkami.

Pod koniec meczu hokejowego kilka dni temu widzieliśmy na ulicy sporo kibiców, wszyscy mieli odpowiednie koszulki, a niektórzy nawet skarpetki z głowami zawodników.

Rynek Mövenpick

W tym samym budynku znajduje się Mövenpick Market, odpowiednik Galeries Lafayette Gourmet, gdzie można złożyć zamówienie z kilku stoisk i usiąść przy stolikach na lunch. Do zamówienia dostajemy kartę, a płatność dokonywana jest przy wyjściu. Wygląda bardzo ładnie i świeżo, ale nie zjemy tu obiadu.

Rynek Św. Wawrzyńca

Tutaj jest mniej bling bling, a bardziej rynek niż food court, nawet jeśli są stoły, aby zjeść poutine lub fish & chips. Jeśli chcesz znaleźć dobre mięso lub produkty regionalne, to jest to miejsce, w którym powinieneś być.

Nie wiedząc o tym, trafiamy do zdrowej, organicznej, ekologicznie odpowiedzialnej restauracji… gdzie lokalna kadra kierownicza spotyka się na lunchu. Jest bardzo dobra, ale dość droga (25$CA/osoba bez napiwku)

Ścieżka

Decydujemy się na eksplorację The Path, podziemnej sieci, gdzie można przejść z jednego budynku do drugiego w centrum miasta. Sieć ta, w zbiorowej wyobraźni turystów, przedstawiana jest jako „podziemne miasto”. Ale dotyczy to tylko centrum miasta, a poza tym nie jest ono zbyt wysokie, wygląda jak korytarze metra z krótkimi potrawami tu i tam.

Obecność podziemnego miasta to jedyny argument, który mógłby mnie skłonić do pozostania w Kanadzie w środku zimy. Ale po odkryciu tych niemal klaustrofobicznych korytarzy, NIGDY nie przeprowadzę się do Kanady.

Ścieżka doprowadza nas w pewnym momencie do dworca głównego, bardzo ładnego.

Wyspy Toronto

Udajemy się na terminal promowy Jack Layton, aby popłynąć promem (8,5$CA w obie strony/osoba z pamięci) na Centre Island. Bo widzieliśmy, że jest tam plaża. Podróż jest bardzo przyjemna, widzimy dobrze wspaniałą panoramę Toronto od łodzi. I w zasadzie to właśnie po to!

Ponieważ plaża jest zarażona gnatów, komarów … część tej plaży jest nudystów, nie wiem, jak oni zrobić, aby chronić się przed tak wielu owadów!

Dzielnica historyczna gorzelni

Cytat…. „Ze swoimi urokliwymi XIX-wiecznymi budynkami, w których kiedyś mieściła się duża destylarnia whisky, i brukowanymi uliczkami wyłożonymi modnymi barami, butikami i niezależnymi restauracjami, przyjazna pieszym Distillery District przyciąga tłumy. Miłośnicy sztuki cieszą się galeriami, rzeźbami na świeżym powietrzu oraz tańcem, koncertami i sztukami teatralnymi w wielu teatrach w okolicy. W grudniu ulicami miasta zawładnie coroczny Toronto Christmas Market.”

Na początku wiosny wita nas pustka. Kilka sklepów jest nieśmiało otwartych, ale ulice są puste. Nadal jest pięknie, ale spodziewaliśmy się czegoś lepszego.

Utopimy nasze smutki (deszcz wrócił) w kawie 100% czekolady. Decydujemy się na fondue czekoladowe, przepyszne !!!

Znak Toronto

Jak każdy szanujący się turysta, musimy zrobić sobie zdjęcie przed znakiem Toronto. Niestety nie ma już przed nim lodowiska, ani „mini jeziorka”, które odbijałoby „TORONTO” na wodzie, ale i tak jesteśmy zadowoleni, że odrobiliśmy turystyczną pracę domową…

…. by skończyć marnie, w 3-piętrowym centrum handlowym, bo jest ogrzewane, jest co jeść i jest mnóstwo marek nie dystrybuowanych we Francji.

Tak czy inaczej, lubię Toronto, bo to jak pobyt w USA, ale w bezpieczniejszym otoczeniu. Miasto nie jest wyjątkowe w moich oczach, poza tym, że jest ogromne (każda wycieczka do centrum zajmuje dużo czasu), ale jest tam dobra atmosfera, jak sądzę.

, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *