Słyszeliśmy wiele dobrego o LX Factory, jako miejscu do odkrycia, bo jest takie modne, koncept jest taki fajny bla bla bla.
W końcu to po prostu miłe miejsce (bez więcej) do odkrycia w Lizbonie w nudny dzień – lub kiedy kończą Ci się zdjęcia na Instagramie.
Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne
Część 1: Podróż
Recenzje na temat tego miejsca są dość mieszane, a jedna z negatywnych opinii zwraca uwagę na to, że trzeba je odwiedzić w niedzielę, w dzień targowy. W przeciwnym razie zanudzisz się na śmierć. Poszliśmy więc w niedzielę. Miejsce jest trochę na uboczu, więc wzięliśmy kierowcę Kapten, za jedyne 5€.
LX Factory to mała kreatywna wioska w starych magazynach. W każdą niedzielę odbywa się tu modny pchli targ.
Miejsce to jest bardzo żywe, dzięki straganom z rękodziełem, serami wiejskimi i innymi designerskimi przedmiotami.

Lunch jemy w Cantinie, starym magazynie z wystrojem rodem z pchlego targu. Niestety, jakość jedzenia jest przeceniana. Żałuję, że wybrałam je na lunch.

Jedynym pocieszeniem jest gigantyczna księgarnia Ler Devagar, z tym mechanicznym dziełem na środku – przedstawiającym latającego rowerzystę. Odbywają się tu również wystawy, koncerty, mini spektakl lalkowy. Jest naprawdę ładne i warte odwiedzenia.

Po tym niezbyt udanym obiedzie pocieszyliśmy się w Landeau… Ich ciasto czekoladowe (3,5€/sztuka) jest naprawdę dobre, a sklep jest pięknie udekorowany. Widzimy się tu godzinami.

Mimo cytatów z czasopism – na ścianie sklepu. Nie, to nie jest najlepsze ciasto czekoladowe w Lizbonie czy Portugalii. Jest pyszna, ale to tyle 🙂

Nie wiem, czy to miejsce nam się nie przejadło, ale rozglądając się dookoła, przechadzając się od jednego sklepu do drugiego, myślę sobie „ok co jeszcze? Wiem, że na zdjęciach wygląda dobrze, ale poza tym miejsce to nie zrobiło na mnie wrażenia.





Zwiedzamy duży budynek, w którym mieszczą się start-upy, a na ostatnim piętrze przestrzeń coworkingowa. Atmosfera industrialna pozostaje wszechobecna.

Elewator przemysłowy nadal tam jest.

Byliśmy bardzo rozczarowani przestrzenią coworkingową. Jedyną przestrzenią z jakimkolwiek projektem jest kuchnia. Biura są całkiem zwyczajne, nie ma w nich specjalnego wystroju. Pytałam też o hostel w okolicy i kilka osób wspomniało o pchłach łóżkowych. Nie, dziękuję!

Podobają mi się te okna!

Zupełnie zapomnieliśmy odwiedzić bardzo słynny bar na dachu LX Factory
Podziemna wioska Lisboa

W odległości 5 minut spacerem znajduje się „Village Underground Lisboa”, która posiada przestrzeń coworkingową (należącą do Impact Hub, firmy, dla której pracowaliśmy w Budapeszcie), studio nagraniowe i autobus przerobiony na restaurację. Trochę trudno go znaleźć, trzeba przejść przez wejście do muzeum kolejnictwa, aby znaleźć ten zakątek, na samym końcu alejki.

Jest całkiem fajnie, dopóki smażony zapach nie wypełnia naszych ubrań (siedzimy na piętrze, tuż nad kuchnią). Acai (miski z owocami) są wyśmienite, podobnie jak soki owocowe. Z tego miejsca widać pomnik baru na dachu LX Factory.

Wniosek
Nie podobało mi się to miejsce tak bardzo jak inne, ale to tylko moja opinia.
Może nie zgrałam czasu wizyty z zajęciami/wystawami, a może za mało przyglądałam się graffiti na ścianach?
Nie wiem, uważam, że całość jest trochę niechlujna, a ceny we wszystkich restauracjach i sklepach zbyt wysokie jak na to, co jest.
Część 2: Praktyczne wskazówki
To jest trochę na uboczu, więc powinno się to połączyć z wizytą w okolicach Belem? Lepiej wybrać się w niedzielę, bez pchlego targu nie wiem, co można zrobić.
Nie polecam schroniska młodzieżowego w okolicy, ponieważ jest bardzo daleko od miasta, a ceny nie są tak dobre.