Lizbona (Portugalia) #2: Zobaczyć mecz Benficy na Stade de Luz


Kiedy dotrę do Lizbony, mam stanowczy zamiar kontynuować moją podróż po świecie piłki nożnej. Lizbona jest prawdziwą twierdzą portugalskiego futbolu z dwoma mitycznymi klubami: Benficą i Sportingiem.

Przyznaję, że nie wiem zbyt wiele o portugalskiej piłce, ale te dwa nazwiska oddychają futbolem.

Benfica to klub mitycznego Eusebio (473 gole w 440 meczach!). Benfica przywołuje, dla kibica Marsylii, którym jestem, półfinał Ligi Mistrzów z 1990 roku z bramką z ręki Vaty, która wyeliminowała OM.

Jeśli chodzi o Sporting, to jest to klub treningowy Cristiano Ronaldo (który miałem okazję zobaczyć jak gra w Turynie)

W środę po południu zaczynam sprawdzać w internecie, czy w najbliższych dniach nie ma meczów. Odkrywam, że tego samego wieczoru odbędzie się mecz… półfinał pierwszego etapu Pucharu Portugalii… pomiędzy Benficą a Sportingiem, derby!

Sprawdzam, czy są jeszcze wolne miejsca (zostało ich kilka) i kupuję bilet za 20 €. Mecz odbędzie się na Stade de Luz o godzinie 20:45.

Zakupu biletów można dokonać w prosty sposób na oficjalnej stronie Benficy. Nie ma potrzeby drukowania biletów. Zainstalowałem aplikację, aby mieć bilety w odpowiednim formacie na moim telefonie, bardzo wygodne.

Jeśli wolisz, możesz kupić bilety w oficjalnych sklepach w mieście.


Do Stade de Luz można łatwo dojechać metrem, z naszego Airbnb zajmuje mi to zaledwie 20 minut.

Pierwotny stadion Luz został zbudowany w 1954 roku. Został zburzony i odbudowany w 2003 roku w ramach przygotowań do Euro 2004 (Portugalia przegrała finał z Grecją).

Stadion jest z pewnością piękny! Przed stadionem znajduje się pomnik legendy Eusebio.

Kasa biletowa jest otwarta, więc można było kupić bilet na miejscu.

Z łatwością odnajduję drzwi wejściowe do mojego stanowiska i ze zdziwieniem stwierdzam, że jest tam… nie szukaj! To odmiana od Argentyny, Francji, Hiszpanii, Turcji czy Włoch, w których uczestniczyłem w ostatnich meczach.

Przy zakupie przez internet musiałem wpisać swój numer ID, ale nikt nie prosił mnie o jego okazanie.

Kiedy wchodzę na stadion, mam większe trudności z odnalezieniem swojego miejsca, oznaczenia na ziemi nie istnieją. W końcu ją znajduję, jestem na szczycie stadionu. Kupując bilety w ostatniej chwili, nie miałem wyboru i mogę się cieszyć, że są jeszcze wolne miejsca. W każdym razie, konfiguracja stadionu jest taka, że jest doskonała widoczność dla wszystkich widzów, to jest świetne.

Stadion nie jest pełny, ale jest dobrze wypełniony. Odgrywany jest hymn Benficy, podjęty przez wszystkich kibiców. W tym momencie orzeł (symbol klubu) pojawia się znikąd i przelatuje nad trybunami, po czym ląduje na barwach klubu w kole środkowym. Nie znałam tej tradycji, to naprawdę świetny efekt!

Mecz się rozpoczyna i bardzo szybko możemy poczuć, że Benfica zdominuje swojego przeciwnika wieczoru. Grają dobrze, technicznie bardzo czysto, jeden-dwa, podziały, podania w przestrzenie, naprawdę piękny futbol.

Sporting przeważał i przełamał się w 16. minucie, kiedy to Pires strzelił gola, który zakończył świetny kontratak.

Atmosfera jest dobra, ale nie niesamowita, mam wrażenie, że nie ma zorganizowanej kopalni i liderów, którzy mogliby zainicjować przyśpiewki. Dzięki temu śpiew można rozpocząć z dowolnego miejsca. Zyskujemy na spontaniczności, ale brakuje nam spójności i mocy.

Sporting zdecydowanie przegrał i Benfica podwoiła swoje prowadzenie, a Llori strzelił bramkę samobójczą.

Przy stanie 2-0, atmosfera wzrasta i w końcu, dzięki wspaniałemu rzutowi wolnemu Fernandesa, Sporting zmniejsza wynik w 82. minucie. To był świetny wynik dla Sportingu, który zachowuje szanse na awans do drugiej rundy.

Podsumowanie meczu

, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *